Wzór na najsmutniejszy dzień w roku powstał w 2004 roku za sprawą Cliffa Arnalla, współpracującego z Cardiff University. Zdaniem Arnalla, wziąwszy pod uwagę szereg czynników, możemy obliczyć, który dzień w roku będzie naszym najlepszym, a który – najgorszym. Najgorszy jest poniedziałek w trzeciej dekadzie stycznia, w tym roku właśnie dzisiejszy dzień. Jest to tzw. „blue monday", co można przetłumaczyć jako „smętny poniedziałek”. W tym czasie ponoć co piąty Brytyjczyk cierpi na depresję.

SKĄD TA WRAŻLIWOŚĆ?

Powodów do smętnego nastroju jest wiele. Pogoda zwykle w tym czasie nie sprzyja zadowoleniu, święta już za nami, noworoczny entuzjazm ustąpił miejsca poczuciu rezygnacji wynikającym z już zaprzepaszczonych noworocznych postanowień. Do tego konto wyczyszczone zakupowymi szaleństwami przed świętami i podczas styczniowych wyprzedaży. Nie ma na co się łudzić – najbliższa okazja warta czekania to wakacje.

czytaj dalej...




Tym sposobem poczucie rezygnacji, smutek, rozczarowanie i brak poczucia sensu tworzą zabójczą miksturę. Punktem kulminacyjnym tych negatywów w trzeciej dekadzie stycznia jest najbardziej nielubiany dzień tygodnia – poniedziałek…

Polacy są szczególnie narażeni na złe samopoczucie zimą. Ona nigdy nas nie rozpieszczała. Brak słońca i mróz, pomnożone przez codzienne kłopoty tworzą mieszankę wybuchową. Jak się nie dać zimowej depresji? Nie smęcić, tylko „zrobić sobie dobrze”. Zadbać o wygląd – ładna prezencja zawsze winduje do góry samopoczucie. Spotkać się z przyjaciółmi – aby przegonić chmurny nastrój lub choćby się pożalić. Można też dogodzić sobie w inny sposób – czekoladkami, kieliszkiem wina, dobrą książką lub filmem. Jeśli sił starczy – zdecydować się na aktywność fizyczną, znajdując chemiczny sposób na dobry nastrój w postaci wydzielających się podczas wysiłku endorfin. No i czekać na przeciwwagę: najszczęśliwszy dzień roku. Tym razem przypadnie on w nasz ukochany piątek, 18 czerwca.