Mogą się kochać i szanować, spłodzić potomstwo, a jednak ich dni we wspólnym związku są policzone. Mają jedną na trzy szansę, że wspólnie nie poślą dziecka do szkoły. Tylko trzy na sto będą jeszcze razem, gdy ich pociecha skończy 16 lat…

CZY ROZPĘTA SIĘ O TO AWANTURA?

Pary pozostające w związkach niesakramentalnych okazują się znacznie mniej stabilne, niż te, które ślubowały sobie na ołtarzu. O takich porównaniach często się zapomina, gdyż oficjalne statystyki ujmują dane dotyczące małżeństw, rozwodów i separacji, nie zajmując się podobnymi danymi dla nieusankcjonowanych związków. Ale Brytyjczycy ogłosili wyniki studium, które uwzględniło również te ostatnie.

czytaj dalej...



„Na podstawie danych dotyczących 15 tysięcy nowych matek stwierdziliśmy, że małżeństwo jest największym pojedyńczym prognostykiem trwałości związków – większym, niż wysokość dochodów, wykształcenie, wiek, grupa etniczna, otrzymywane świadczenia i kolejność urodzin” – stwierdził Harry Benson z Bristol Community Family Trust, organizacji wspierającej rodziców i małżeństwa. „Z nowej analizy korzystającej ze spisu ludności wynika, że 60 procent związków pozostaje trwałych przynajmniej do momentu, gdy dzieci osiągną wiek 15 lat. 97 proc. z tych związków to małżeństwa” – dodaje.

Z tej analizy wynika również, że co trzeci z nieusankcjonowanych związków rozpadnie się, zanim pochodzące z niego dziecko skończy 5 lat. Prawdopodobieństwo to jest czterokrotnie większe niż w przypadku małżonków. W prawie każdej z grup wyróżnionych na podstawie dochodów lub wykształcenia ryzyko rozstania się jest dwukrotnie większe w przypadku par żyjących „na kocią łapę” niż połączonych węzłem małżeńskim. Coraz popularniejszy model rodziny, czyli konkubinat pary z dziećmi, wciąż jest dość rzadkim zjawiskiem wśród par z długim stażem. Zaledwie 3 procent nierozbitych par z 15-letnimi dziećmi to pary niezamężne.