35-letnia Kate Moss wraz ze swoim partnerem, Jamie Hince’em wybrała się na noworoczny wypoczynek do Tajlandii. W gorącej scenerii zrzuciła ubranie i pokazała się światu w samym bikini. Zgodnie z popularną ostatnio modłą złośliwego wytykania gwiazdom ich niedoskonałości portal dailymail.co.uk postanowił skrytykować celebrytkę.

Zarzucenie tej chudziutkiej supermodelce tego, że jest gruba, zabrzmiałoby jak absurd. Nie sposób było też odnaleźć na jej ciele zdradzieckiego cellulitu ani wystającego brzucha. Ostatecznie dostało się zatem… niedostatecznie jędrnym pośladkom. Na podstawie jednej z fotografii, gdzie Moss uchwycona jest w ruchu, określono jej wygląd jako „niekorzystny”, a jej pośladki jako „mniej niż jędrne”. Portal wysyła więc supermodelkę na siłownię, by popracowała nad swoimi kształtami. Mimo że na innych zdjęciach wyraźnie widać, że jej figurze nic nie dolega… Nadmierny krytycyzm prezentowany przez internautów i media może wpędzić nas w paranoję dramatyczną w swoich skutkach. Może lepiej zastanowić się przed formułowaniem takich komentarzy?