Carmen Siering, docent w katedrze Woman and Gender Studies Ball State University oraz Katherine Spillar, wydawca "Ms. Magazine" nie pozostawiają suchej nitki na kontynuacji filmu „Zmierzch”. Bijący od momentu premiery rekordy popularności „Księżyc w nowiu” zdaniem Siering i Spillar pogłębia negatywne stereotypy, dotyczące miejsca młodej kobiety w nowoczesnym świecie.

CZY MAJĄ RACJĘ?

Siering podkreśla, że film zrealizowano na kanwie popularnej książki Stephenie Meyer, odzwierciedlającej patriarchalne wzorce panujące w kościele mormonów, do którego przynależy autorka. I tak, jak Catherine Hardwicke, reżyserce pierwszej części ekranizacji, udało się zrównać pozycje dwojga głównych bohaterów, tak reżyserowana przez Chrisa Weitza druga część powiela negatywne stereotypy. Bella Swan jest postacią pasywną, cały czas pozostająca pod wpływem dominującego Edwarda. Gdy ten ją porzuca, pada bezwolna na ziemię i leży tam do momentu, gdy nie unosi jej inny, umięśniony mężczyzna. Następnie miesiącami bezczynnie wpatruje się w okno, pełna tęsknoty. „Kiedy nie siedzi i nie patrzy, leży w łóżku i ma koszmary. Bardzo budujące” – pisze zgryźliwie Siering.

czytaj dalej...


Kolejny powód, dla którego jej zdaniem Bella jest antywzorcem, to fakt, że wykorzystuje jednego mężczyznę, by zapomnieć o innym. Wiosną w artykule napisanym dla "Ms. Magazine" autorka książki przekonywała, że Bella jest bohaterką feministyczną, argumentując, że fundamentem feminizmu jest zdolność podejmowania wyborów. „Ale Meyer nie potrafi przyznać się, że Bella dokonuje takich wyborów, jakich dokonałaby sama Meyer, ukształtowana przez swoją przynależność do kościoła mormonów” – pisze Siering. „Film jest pełen stereotypów płci: agresywnych mężczyzn, usychających z tęsknoty za ukochanym kobiet, chłopców naprawiających motocykl i przyglądających się temu dziewcząt” – krytykuje feministka. Nawet gdy Bella ratuje ukochanego, zaraz później neguje swój sukces, określając się mianem niegodnej jego miłości. „Jest coś przerażającego w tym filmie, ale nie są to potwory” – konkluduje Siering wyrażając nadzieję, że w trzeciej części sagi zobaczymy bohaterkę, która jest w stanie sama stanowić o swoim losie.