WIRTUALNE RAZY WYMIERZANE KLIKNIĘCIEM

Na ekranie widać twarz młodej kobiety. Początkowo jest kokieteryjna i pewna siebie. Mówi coś z tonem pretensji w głosie. Wystarczy kliknięcie i otrzymuje silny cios. Po każdym kolejnym naliczane są punkty w widocznej u górze statystyce: coraz mniej "pussy", coraz więcej "gangsta". Po każdym razie zmienia się twarz dziewczyny - jest coraz bardziej posiniaczona. Zmienia się też jej zachowanie. Widzimy jej przemianę od pewności siebie przez bunt, rozpacz - aż po rezygnację i otępienie. Szkoda tylko, że kobieta mówi po duńsku, a nie po polsku – ciekawe, co miałaby nam do powiedzenia… Ostatni cios powala dziewczynę.

ZAGUBIONE W TŁUMACZENIU

Ta kontrowersyjna kampania o mocnym tytule "Hit The Bitch" ("Uderz Dzi...ę") porusza i sięga po mocne środki wyrazu. Atmosfera skandalu przyciągnie zapewne wielu. Pytanie, czy gra w oprawcę uczuli na krzywdę innych i wyperswaduje graczom przemoc, czy w niektórych przypadkach nie zadziała wręcz przeciwnie? Wielu publicystów oskarżyło kampanię o nieskuteczność i trywializowanie problemu. Portal Jezebel.com nazwał ją nawet "Najgorszą kampanią przeciw przemocy wszech czasów". Podważa się też sugestywność gry. "Może powinieneś czuć się winny, jak prawdziwy oprawca, bijąc dalej po to, by zobaczyć, co się stanie dalej? Kto wie. Może coś zagubiło się w tłumaczeniu…" - cytuje "Huffington Post" słowa Tima Nudda z blogu "Adweek".

A ty? Chcesz "uderzyć dzi...ę?" Kliknij tutaj TUTAJ

_____________________

NIE PRZEGAP:

>>> Czy ta reklama ociera się o pornografię?
>>> Czy ta reklama obraża kobiety?
>>> Poślubiła swojego nieżyjącego chłopaka