Cielecka: Lubię prowokować...
Od lat uważana za jedną z najpiękniejszych polskich aktorek, konsekwentnie odrzucała propozycje rozbieranych sesji. W końcu zdecydowała rozebrać się – nie rozbierając. Magdalena Cielecka opowiada o tej oryginalnej sesji, kłamstwach, jakimi są retuszowane zdjęcia, o pragnieniu macierzyństwa i o tym, kto ukształtował jej kobiecość.
- Zobacz polskie gwiazdy bez retuszu
- Oni zrobili karierę, bo mają ładne buzie
- Przybylska znów najseksowniejsza!
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
„NIE JESTEM ZABAWKĄ DLA WYOBRAŹNI”
W ostatniej sesji Cielecka odsłoniła fragmenty nagiego ciała, poprzykrywanego fotografiami przedstawiającymi fragmenty nagich ciał innych kobiet. „Nie pokazuję się w >>rozbieranych<< pismach. Dlatego spodobał mi się pomysł sesji w >>Malemenie<< – taki „Playboy” a rebours, pokazywanie, nie pokazując. Lubię medialne zabawy w stylu, który sama wybieram. Lubię prowokować, droczyć się z mediami. Zabawa formą to kwintesencja tego, jak postrzegam media: te wszystkie sesje, wywiady, cały medialny świat. Obecność w nim na serio mnie nie interesuje. Wydaje mi się, że czytelnika już też nie. W tej sesji puszczam oko do sytuacji rozbierania się” – opowiada Cielecka o nietypowej sesji w rozmowie z „Galą”. I dodaje, że jej zdaniem rozbierane sesje są uprzedmiatawianiem kobiety. „Nie jestem zabawką dla wyobraźni mężczyzny, towarem czy przedmiotem. Myślę, że kobiety wiedzą, o co chodzi. Mężczyźni mogą tego nie rozumieć...”.
czytaj dalej...



























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!