Pigułka gwałtu? A co to takiego?
Tajemnicze środki, które wydają kobietę na łup gwałciciela, słusznie budzą strach. Czy jednak nie przeceniamy ich roli? Naukowcy kwestionują skalę zagrożenia pigułką gwałtu, twierdząc, że jest ona bardziej miejską legendą. Jaka jest jej funkcja? W opowieści brzmi lepiej niż dosadne powiedzenie "Głowa pijana, d... sprzedana".
- Nie daj sobie zrobić krzywdy!
- Dlaczego mężczyzn pociągają prostytutki?
- Nie stań się ofiarą pigułki gwałtu
- Pigułka gwałtu szczególnie groźna w wakacje
- Wpadł diler i 10 kilogramów amfetaminy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W interpretacji naukowców kobiety ukrywają za takim mitem rzeczywiste źródło problemów w nocnych klubach, jakim jest intensywne upijanie się. Łatwiej jest stwierdzić, że obcy dosypał mi czegoś do drinka, niż przyznać: upiłam się w sztok. Wywiady z ponad 200 studentkami z Londynu i okolic wykazały, że młode kobiety często mylnie wiążą mdłości, zawroty głowy i utratę przytomności z otruciem przez nieznajomego, podczas, gdy znacznie bardziej prawdopodobną przyczyną jest nadmierna konsumpcja alkoholu.
TAK JEST BARDZIEJ EGZOTYCZNIE
Dr Adam Burgess z katedry polityki społecznej Uniwersytetu w Kent twierdzi, że plotki o powszechności pigułki gwałtu są miejską legendą. Prowadzi ona do niedoceniania zagrożeń
związanego z nadużywaniem alkoholu – między innymi ryzyka padnięcia ofiarą napaści na tle seksualnym. Dodaje, że łatwiej bronić się przed kimś innym, niż przed skutkami wypicia
alkoholu, a historie z pigułką gwałtu i nieznajomym napastnikiem brzmią bardziej atrakcyjnie i egzotycznie.
Badanie, opublikowane w „British Journal of Criminology” wykazało, że trzy czwarte studentek uznało pigułkę gwałtu za największy czynnik ryzyka wystąpienia gwałtu
– groźniejszy, niż zażywanie narkotyków, upicie się i samotne spacerowanie po okolicy, gdzie panuje wysoka przestępczość.
RODEM Z MYDLANEJ OPERY
Ponad połowa badanych zna osobę, która twierdziła, że stała się ofiarą pigułki gwałtu. Ale tak silne przekonanie z zagrażającą moc pigułki gwałtu nie jest poparta dowodami – policja zwykle nie wykrywa wśród ofiar gwałtów śladów substancji takich, jak rohypnol. Zdaniem akademików powszechne w klubach nocnych stały się rytuały takie, jak zabieranie ze sobą
drinków do toalety i kupowanie tylko butelkowanych napojów wyskokowych – wszystko to ma chronić przed potencjalną napaścią. Tymczasem tysiące przeprowadzonych testów zwykle
wykazują, że zazwyczaj groźną substancją w organizmie ofiary napaści jest samodzielnie przyjmowany farmaceutyk, narkotyk lub po prostu nadmiar alkoholu.
„Sprawy, gdy doszło do użycia rohypnolu albo GHB w gwałtach zdarzają się bardzo rzadko. To bardziej historia rodem z opery mydlanej niż rzeczywistość” – mówi dr
Burgess. Współpracująca z nim przy badaniu dr Sarah Moore zapowiada, że naukowcy mają w planach sprawdzić, w jakim stopniu na ukształtowanie miejskiej legendy o pigułce gwałtu mają rodzice,
którzy, niezdolni do szczerej rozmowy z dziewczętami na temat nadużywania alkoholu i uprawiania przypadkowego seksu, swoje obawy przelewają na dyskusję o narkotykach potajemnie dodawanych przez
obcego napastnika do drinka ich pociechy.
_______________________________________
NIE PRZEGAP:
>>> Zobacz, jak znane Polki wyglądałyby bez
włosów
>>> Sprawdź, czy jesteś seksoholikiem
>>> Gwiazdy, które stały się bezdomne


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!