Tak nie uprzykrzysz życia swojej rywalce
Kobieta zdradzona jest zdolna do wszystkiego. Jej myśli są skierowane ku jednemu celowi: uprzykrzyć życie znienawidzonej rywalce. W tym działaniu nie cofamy się przed niczym. Ale czy naprawdę warto poświęcać tyle energii zemście? Przykład pewnej warszawianki daje wiele do myślenia...
- Kobiety sukcesu są sexy, ale odstraszają
- Dlaczego warto mieć mądrzejszą żonę?
- Skąd się bierze kryzys po 4 latach związku?
- Czy twój związek przetrwa próbę czasu?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dzisiaj portal onet.pl podaje informację o kobiecie, która miała zwyczaj dzwonić do nowej małżonki swojego eksmęża (trochę to skomplikowane...) późną nocą albo bardzo rano i... nic nie mówić do słuchawki. Wystarczyło jej chyba to, że obudziła znienawidzoną przez siebie kobietę... Intruzka, czyli pani Bożena nękała swoją ofiarę, czyli panią Marzenę przez jakiś czas. Pani Marzena nie miała pojęcia kto i po co męczy ją głuchymi telefonami. Nie musimy chyba dodawać, że pani Bożena dzwoniła z zastrzeżonego numeru. Nic dziwnego - chciała pozostać anonimowa.
NAUCZKA DLA WSZYSTKICH
Jednak dzwonek telefonu, który rozlegał się późną nocą lub bladym świtem do tego stopnia denerwował panią Marzenę, że zgłosiła sprawę policji. Utrzymywała przy tym, że nie ma żadnych wrogów i doprawdy nie wie, kto ją tak dręczy. Prawda wyszła na jaw momentalnie: policja ustaliła numer telefonu i zdobyła odpowiednie billingi. Pani Bożena po przedstawieniu zarzutów dobrowolnie poddała się karze grzywny.
Jaki jest morał tej historii? Taki, że sposób działania, jaki przyjęła pani Bożena nie ma najmniejszego sensu. Jak się okazuje identyfikacja
telefonicznej nękaczki nie jest wcale aż tak bardzo skomplikowana, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało. Procedury w takich przypadkach nie są jak widać, aż tak bardzo długotrwałe i
zazwyczaj prowadzą do sprawcy. Więc jeśli wydzwaniasz do kogoś z numeru prywatnego i masz nadzieję, że pozostaniesz anonimowa - jesteś w błędzie. Wystarczy bowiem odrobina uporu ze strony
drugiej osoby...
I morał numer dwa: bez względu na to, jak bardzo czujesz się urażona zdradą, rozstaniem czy rozwodem powinnaś wiedzieć, że w takich sytuacjach nie ma jednego winnego. Czy gdyby twój związek
był mocny i miał solidne podstawy, to doszłoby do rozwodu i twój mąż skusiłby się na wdzięki koleżanki z pracy? Nie marnuj cennej energii na obmyślanie planów zemsty. Popatrz przed siebie
i zaśpiewaj, że ważne sa tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
_______________________
NIE PRZEGAP:
>>> Pobita gwiazda wreszcie przemówiła!
>>> Seksowne mormonki łamią tabu


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!