Dziewica i dziwka to dwie strony medalu. Jednej nie byłoby bez drugiej


RENATA KIM: Czy niemal pół wieku po rewolucji seksualnej ktokolwiek interesuje się jeszcze dziewictwem?
ANKE BERNAU*: Interesuje? Dziewictwo ludzi wręcz fascynuje. Ja sama badałam tę sprawę przez ostatnie 12 lat!

RK: I co pani ustaliła?
AB:
Przede wszystkim to, że o dziewictwie myślimy teraz mniej więcej tak samo jak w średniowieczu. Joanna d’Arc i Britney Spears to dwie bliźniaczo do siebie podobne ikony czystości. Teraz, dokładnie tak jak w ciemnych wiekach średnich, ocena kobiety zależy m.in. od tego, czy jest ona dziewicą, czy już nie.
I nic się nie zmieniło w naszej ciekawości, czy dziewczyna jest cnotliwa. W XIII wieku wierzono, że nietknięta męską ręką dziewczyna ma sutki piersi skromnie opuszczone w dół, a jej mocz przypomina konsystencją białe wino. W wieku XIX kobietę upadłą, która miała za sobą ten pierwszy raz, ale nie była mężatką, rozpoznawać się miało po "czerwonym i spuchniętym karku, podkrążonych oczach i obrzydliwym zapachu". Także dziś ludzie próbują ludowymi metodami ustalić, czy kobieta jest dziewicą.

RK: Więc dziewictwo jest dziś w cenie?
AB:
O, bez wątpienia. Jest bardzo cenne. I z całą pewnością jest bardziej modne niż było jeszcze 10, 15 lat temu. W wielu krajach, i to nie tylko islamskich, ale również w USA, chirurdzy plastyczni oferują zszycie błony dziewiczej. To gigantyczny przemysł, który bazuje na potrzebie dziewictwa. "Za tysiąc dolarów możesz mieć pełną kontrolę nad swoim ciałem. Możesz odzyskać to, co dawno zostało stracone" - przekonują reklamy.
Dziewictwem chlubią się gwiazdy filmu i muzyki. Więc powtórzę raz jeszcze - dziewictwo jest dziś na topie. A właściwie nigdy nie wyszło z mody, choć równocześnie nikt nie określił jasno, czym ono naprawdę jest.

RK:
A czym jest?
AB: Podanie precyzyjnej definicji nie jest możliwe. Bo proszę się zastanowić - czy chodzi o stan fizyczny, czy może raczej o stan umysłu? Dla niektórych utrata dziewictwa jest tożsama z przerwaniem błony dziewiczej i nie wierzą książkom medycznym, w których od dziesięcioleci pisze się, że nie można za pomocą badania stwierdzić, czy kobieta jest jeszcze dziewicą. A mimo to wciąż spotykamy lekarzy, którzy to sprawdzają, a wynik badania ma poważne konsekwencje dla kobiety i jej rodziny. A co z dziewczynkami, które w czasie uprawiania sportu rozerwały sobie błonę dziewiczą? Czy one naprawdę straciły dziewictwo? I czy zgwałcona jest jeszcze dziewicą, czy już nie? Kto o tym decyduje i na jakiej podstawie?

RK: Ale przecież musi istnieć definicja...
AB:
Gdybyśmy zajrzeli do słownika, to znaleźlibyśmy tam informację, że pierwszy stosunek z penetracją oznacza utratę dziewictwa. Dziewicą jest więc osoba, która nie odbyła jeszcze stosunku. Ale co w takim razie z homoseksualistami? I wreszcie, co z całą rzeszą młodych Amerykanów, którzy należą do ruchu
ochrony dziewictwa i twierdzą, że seks analny się nie liczy, bo uprawiając go, można pozostać czystym?

RK: Żartuje pani?
AB: Ależ nie, mówię poważnie. Ci ludzie uprawiają seks analny, święcie wierząc, że pozostają czyści. To dla nich bardzo ważne, bo słyszą w kościołach i od rodziców, że powinni powstrzymać się od współżycia. To samo powtarza się im również w szkole, bo administracja prezydenta Busha pompuje wiele milionów dolarów w tzw. edukację abstynencką. Zamiast uczyć młodych o tym, jak zabezpieczać się przed niechcianą ciążą czy chorobami wenerycznymi, namawia się ich do wstrzemięźliwości.

RK: Czy to namawianie skutkuje?
AB: Ruch na rzecz ochrony dziewictwa jest w USA bardzo popularny. Jego przywódcy twierdzą, że osoby, które zachowują dziewictwo, rzadziej używają narkotyków i nie mają zatargów z prawem. W Stanach Zjednoczonych coraz modniejsze staje się również tzw. powtórne dziewictwo.
Kobieta w dowolnym momencie wybiera abstynencję seksualną i pozostaje w niej przez kilka lat, by symbolicznie stać się ponownie dziewicą. To bardzo amerykański sposób myślenia; zakłada, że można na nowo siebie stworzyć, że zawsze można zacząć wszystko od początku.
Ludzie, którzy zdecydowali się na taki krok, twierdzą, że dzięki niemu przeżyli duchową przemianę. Odwrócili się od niszczącego stylu życia, wzbudzili w sobie świadomość własnej siły i wartości. "Powtórne dziewice" często mówią wręcz o odzyskanej kobiecości.

RK: Więc czym jest dziewictwo dla współczesnej kobiety?
AB:
Znów nie umiem podać precyzyjnej odpowiedzi. Z jednej strony wiele młodych kobiet postrzega dziewictwo jako coś, czego trzeba się wstydzić. Ale z drugiej zbyt wczesna jego utrata też stanowi problem, bo oznacza utratę reputacji, a młode kobiety - bez względu na to, jak wyzwolone - bardzo się tego boją. Równocześnie rozumieją, że świat stosuje wobec nich podwójne standardy i złości je to. Wiedzą, że nie mogą wygrać: jeśli będą uprawiać seks, dostaną etykietkę rozwiązłych kobiet, a jeśli nie - zostaną uznane za nudne. I przyklei się do nich określenie "dziewica", którego panicznie się boją, ale też skrycie pragną.
Jedno jest pewne: koncepcja dziewicy i dziwki to dwie strony tej samej monety. Jedna nie istniałaby bez drugiej. A dziewicę zawsze się podejrzewa, że może zostać dziwką albo już nią jest, choćby zgrzeszyła jedynie w myślach.

RK:
A co z mężczyznami? Ich ta sprawa w ogóle nie dotyczy?
AB: Dziewictwo zawsze w znacznie większym stopniu dotyczyło kobiet niż mężczyzn.
I nadal status seksualny kobiet jest oceniany o wiele surowiej niż mężczyzn.
Od panów nikt nie oczekuje, że wstępując w związki małżeńskie, nie będą znali kobiety. Ale to wcale nie przeszkadza im oczekiwać, by partnerka legitymowała się nienaganną opinią.

RK: Czy po tych wieloletnich badaniach wie już pani, czym jest dziewictwo?
AB: Szczerze mówiąc, nie. Zrozumiałam jedynie, że jest ono metaforą życia - kiedy je stracisz, to już na zawsze.

*Anke Bernau, niemiecka historyk, autorka książki "Virgins: A Cultural History"