Z ankiety przeprowadzonej wśród 13,5 tys. osób wynika, że aż 28 proc. Amerykanów w wieku 15-24 lat (29 proc. mężczyzn i 27 proc. kobiet) w latach 2006-2008 nie rozpoczęło jeszcze życia seksualnego. Nie mieli oni stosunków waginalnych, ale nie uprawiali również seksu oralnego ani analnego. W 2002 r., gdy po raz pierwszy przeprowadzono podobne badania, takich osób było w USA 22 proc.

Anjani Chandra z CDC twierdzi, że na razie trudno jednak mówić o jakimś nowym zjawisku, gdyż w poprzednich raportach nie było aż tak dużo szczegółowych danych, jak w tych najnowszych.

Pierwsze badania sugerujące spadek zainteresowania seksem waginalnym wśród ludzi młodych pojawiły się w USA już w 1988 r. Ale nie upewniono się w nich czy nie uprawiali oni seksu oralnego lub analnego. A jest to istotne, bo jak wykazały badania Brandona Hilla z Indiana University, nie wszystkie nastolatki uważają, że seks oralny i analny to także "uprawianie seksu".

Prof. Zbigniew Izdebski, współpracownik amerykańskiego Instytutu Kinsey'a uważa, że część osób, które twierdziły w ankiecie, że nie utrzymuje żadnych kontaktów, może być jednak aktywna seksualnie. "Napięcia seksualne mogą oni rozładować poprzez masturbację, choć nie współżyją" - powiedział w rozmowie z PAP. Jego zdaniem raport zwraca uwagę, że część młodych ludzi nie jest aktywna seksualnie. "Wszyscy skupiają się raczej na tym jak wcześnie młodzież przechodzi inicjację seksualną" - dodaje.

Podobnie jest w Polsce. Z badań przeprowadzonych w 2004 r. wynika, że w naszym kraju przed 15. rokiem życia współżycie rozpoczyna 20 proc. chłopców i 16 proc. dziewcząt. W wieku 17-18 lat inicjację seksualną ma za sobą 40 proc. młodzieży. "Oznacza to, że żadnych kontaktów seksualnych przed 18. rokiem życia nie utrzymuje aż 60 proc. osób" - mówi prof. Izdebski.


Nie ma pewności, co może być przyczyną spadku zainteresowania seksem, jeśli tak faktycznie jest. Bill Albert, szef National Campaign to Prevent Teen and Unplanned Pregnancy uważa, że jest to skutek przeprowadzonej w poprzedniej dekadzie (za czasów prezydenta Georga W. Busha) kampanii propagującej wśród młodzieży wstrzemięźliwość seksualną. W USA od wielu lat prowadzona jest też edukacja promująca antykoncepcję i bezpieczny seks.

"Dobra edukacja seksualna faktycznie opóźnia wiek inicjacji seksualnej" - mówi prof. Izdebski. Jego zdaniem, nie mają racji tzw. strażnicy moralności, którzy uważają, że jest ona szkodliwa, bo rozbudza zainteresowanie seksem. "Jest wręcz odwrotnie" - podkreśla profesor. Współżycie później rozpoczynają również osoby, które mają większe aspiracje edukacyjne. Odwrotnie jest z używkami. Młodzież, która sięga po alkohol i narkotyki, wcześniej przechodzi inicjację seksualną.

W USA nadal jednak wśród ludzi młodych w wieku 15-19 lat zwiększa się zakażenie chlamydiami, bakteriami powodującymi choroby układu moczowo-płciowego - stany zapalne narządów płciowych oraz poronienia u kobiet. To najczęstsza choroba przenoszona drogą płciową. U wielu osób rozwija się bez żadnych objawów.