We wtorek on siedział przy komputerze do północy. Kiedy przyszedł do sypialni, już spałaś. W środę liczyłaś na małe co nieco przed snem. Przytulałaś się do niego, szeptałaś czułe słówka… Wyburczał coś tylko i wsadził nos w książkę. Odwróciłaś się do niego tyłem, zła i rozczarowana. W czwartek już nie próbowałaś przyciągnąć jego uwagi - od kolacji skarżył się na ból głowy. Było jasne, że i tego wieczoru z miłosnych igraszek nici.

Tylko nie mów: „impotencja”!

Zaczynasz się zastanawiać, czy to ty jesteś winna. Może mu się już nie podobasz? Nie podniecasz go? Może ma inną? Czujesz się z tymi myślami coraz bardziej nieswojo. Zaczynają Cię uwierać nawet w dzień, a gdy się ściemnia, urastają do rangi poważnych problemów. Czy w związku z tą sytuacją przemknęło Ci przez głowę straszne słowo „impotencja”? Tfu, tfu - lepiej od razu wymaż je z pamięci, a już na pewno nie pozwól, by ślina przyniosła Ci na język ten okropny wyraz. Gdy go wypowiesz, pomiędzy Tobą a partnerem wyrośnie niewidzialny, kolczasty mur. Niezależnie od tego, jak bardzo wydaje Ci się to śmieszne, mężczyźni uzależniają poczucie własnej wartości właśnie od potencji, sprawności seksualnej. Stuprocentowy samiec to musi być prawdziwy ogier gotowy na szał namiętności w każdym miejscu i o każdej porze. I o ile my, kobiety, możemy udawać podniecenie i orgazm, o tyle panowie w sprawach erotycznych są szczerzy aż do bólu - bo zmusza ich do tego własna biologia. A właśnie z biologicznego punktu widzenia penis jest urządzeniem, które łatwo się psuje. Aż 80 proc. tych kłopotów ma podłoże zdrowotne. Zaburzenia hormonalne (sprawdź, czy twój ukochany goli się rzadziej niż kiedyś), neurologiczne, cukrzyca nie sprzyjają jurności. Ale najczęstszą przyczyną jest choroba naczyniowa. Wystarczą podwyższone ciśnienie i poziom cholesterolu, by mechanika męskiego członka zaczęła szwankować.

Mężczyźni na skraju załamania


Przy stylu życia, jaki prowadzą panowie, problemy z sercem to codzienność. Winić za to można złą dietę (dużo mięsa, mało warzyw), brak ruchu. A także nadużywanie nikotyny i alkoholu. Styl życia to także stres. I jednym z tych narządów, które najboleśniej odczuwają jego skutki, jest właśnie penis. Zaburzenia erekcji to przecież choroba mężczyzn sukcesu. Za wysokie stanowisko trzeba słono płacić. Własną sprawnością seksualną. Ale zaburzenia erekcji mają też pantoflarze: skromni, cisi, ulegli, których partnerki zarabiają pieniądze, robią kariery. Dlaczego? Bo jeśli kobieta przejmuje męską rolę w stadle, jej partner często podświadomie odbiera to jako "psychiczną kastrację".
Stres, niskie poczucie własnej wartości i kompetencji - to najważniejsze psychologiczne powody problemów z potencją. Ale nie zapominaj, że łóżko zawsze jest odbiciem waszego związku. Jeśli więc dzieje się między wami źle, jeśli się kłócicie, nie możecie dojść do porozumienia, jeśli coraz mniej między wami ufności, wiary w siebie nawzajem, chęci znalezienia kompromisu, emocjonalnej bliskości - nie licz na bliskość fizyczną. Seks to nie uniwersalny klej, który scali wasze popękane i rozsypujące się życie wewnętrzne. Seks to tylko piękne uwieńczenie tego, co i tak jest między wami fajne i udane.

Porozmawiaj z nim...

Ty, rzecz jasna, nie godzisz się na to, by zrezygnować z seksu. Chcesz działać, chcesz znowu poczuć dziką żądzę i zrealizować ją w objęciach kochanka. Słusznie! Co więc możesz zrobić? Hm… A gdyby tak… cudowna pigułka? To kusząca myśl. Wystarczy połknąć, popić wodą i możecie zapomnieć o problemach. Proste. Aż za proste. Sęk bowiem nie w technice i niemożności osiągnięcia pełnego wzwodu, ale w waszej relacji. A tę kłopoty z erekcją bardzo zmieniają. Głównie dlatego, że zanim dojdzie pomiędzy wami do rozmowy, zwykle mija dużo czasu. W końcu ty czujesz się nieatrakcyjna, a on za wszelką cenę chce udawać, że wszystko jest w porządku.

Najczęściej więc pierwsza rozmowa o waszych problemach zaczyna się od krzyków: "O co ci chodzi?", "Co, może już ci się nie podobam?!", "Zrób coś z tym!". I kiedy w sensie fizycznym Twój partner jest już gotowy do współżycia (za sprawą magicznej tabletki), w sensie psychicznym nie jesteście na nie w ogóle przygotowani. Ty nadal w myślach tytułujesz go impotentem, masz żal, trochę nawet nim gardzisz. On czuje to podskórnie. Jego duma została boleśnie zraniona, samoocena zdeptana i wgnieciona w ziemię. Twojemu partnerowi może zdawać się, że stracił przed tobą twarz. Że zawiódł cię jako mężczyzna. Wpadnie mu do głowy głupi pomysł: "To ja jej teraz pokażę, jakim jestem facetem. Prawdziwym!". Nagle okaże się, że zamiast fajnego seksu, w którym od lat łączyliście się, on zaproponuje ci niesmaczne inscenizacje rodem ze świerszczyka. Albo… postanowi sprawdzić swoją samczą siłę w ramionach innej. Sprawa jest więc delikatna, nawet bardzo. I tak właśnie trzeba zabrać się za rozwiązywanie tego problemu. Waszego wspólnego problemu - bo choć to mężczyzna ma kłopot ze wzwodem, konsekwencje ponosi też kobieta. I tylko z jej udziałem można się z tym uporać.

Bądź szczera

Nie zaczynaj pochopnie rozmowy, przygotuj się do niej. Pomyśl, jakie uczucia wzbudza w tobie zaistniała sytuacja. Czujesz się odrzucona? Mało atrakcyjna? A przede wszystkim: czy tęsknisz za bliskością ukochanego? O tym wszystkim mu powiedz. Zapytaj, czy dzieje się coś, o czym nie wiesz, a powinnaś wiedzieć. Zapewnij, że go kochasz i akceptujesz, że chcesz mu pomóc. Niech nie zdziwi cię, jeśli podczas tej rozmowy on straci panowanie nad sobą. Każdy mężczyzna, który ma kłopoty z erekcją zachowuje się tak, jakby był pierwszym i jedynym facetem na świecie, któremu to się przydarzyło. Panikuje. Oskarża. Szuka winnych. To ty musisz być tą stroną, która jest spokojna i zrównoważona. Pozwól mu się wygadać, wyżalić, wykrzyczeć. Dla niego to jest naprawdę trudny moment.

A może wizyta u lekarza?

I dopiero wtedy, gdy on trochę się uspokoi, zaproponuj wizytę u lekarza pierwszego kontaktu. Powiedz, że prawdopodobnie problem jest błahy i można się z nim szybko uporać. Ale zaznacz także, że ta wizyta jest ważna i konieczna, bo niemożność osiągnięcia pełnego wzwodu często jest sygnałem ostrzegającym przed poważniejszym schorzeniem i nie można tego bagatelizować. Dodaj, że 90% procent problemów z erekcją jest uleczalnych. Lekarz po rozpoznaniu przyczyn zaburzeń erekcji dobierze kurację. Istnieją różne metody leczenia: farmakologiczne, mechaniczne (opaski uciskowe). W niewielu przypadkach specjaliści decydują się na interwencję chirurgiczną. Najczęściej stosują mniej inwazyjne metody. Jeśli lekarz stwierdzi, że zaburzenia erekcji są spowodowane złą dietą, zaleci jej zmianę i ograniczenie spożycia alkoholu i nikotyny. Jeśli uzna, że u podstaw dolegliwości leżą problemy psychologiczne, skieruje was na terapię seksuologiczną.

Przejdźcie przez to razem


Powrót do tak aktywnego, namiętnego życia, jakie wiedliście kiedyś, jest możliwy, ale nie licz na to, że będzie on szybki. Idźcie do celu małymi kroczkami, cieszcie się z każdego sukcesu. Jeśli znacie już przyczynę problemów ze wzwodem i macie dobraną kurację, zróbcie sobie mały urlop. Chodźcie na spacery, trzymajcie się za ręce. A któregoś wieczoru, gdy będziecie szczęśliwi i odprężeni, wypróbujcie zalecony przez lekarza sposób. Z dala od codzienności łatwiej będzie wam na nowo się odnaleźć i zdefiniować wasz związek. Nie będzie was deprymowało otoczenie - cztery ściany sypialni, które nieraz były niemym świadkiem tego, jak zasypialiście na dwóch przeciwległych krańcach łóżka obrażeni na siebie. To pozwoli wam znów zakosztować rozkoszy seksu i umocni więzi między wami. Bo udowodnicie sobie, że potraficie radzić sobie z najtrudniejszymi problemami, które wiele par wstydliwie skrywa pod kołdrą.