Piękna Meksykanka, w której żyłach płynie także libańska krew, uchodziła w Hollywood za pożeraczkę męskich serc, a nawet za kobietę wyzwoloną, której nieobce są romanse z innymi kobietami. Gdy na gali z okazji amerykańskiej premiery filmu "Volver" Almodóvara całowała i czule obejmowała Penélope Cruz, w Hollywood zahuczało od plotek. Później Penélope przyznała, że to był wygłup, nie pisnęła jednak ani słówka, że jej przyjaciółka jest szczęśliwie zakochana w pewnym mężczyźnie.
Salma postanowiła bowiem otoczyć swoje prywatne życie ścisłą tajemnicą. Nic dziwnego, przeżyła przecież już 2 miłosne rozczarowania, które bulwarowa prasa szeroko komentowała, nie zważając na jej zranione uczucia.

Latynoska kusicielka

Po roli w "Desperado" u boku Antonio Banderasa Salmę okrzyknięto symbolem seksu. I oczekiwano skandali, komentowano każde jej pojawienie się w towarzystwie przedstawiciela płci przeciwnej. Salma nie znosiła wizerunku, jaki jej przypisano. Chciała, by dostrzegano jej talent i osobowość, pragnęła stabilizacji, spokojnego życia, męża, dzieci...
Od wizerunku latynoskiej kusicielki próbowała się uwolnić, szukając ról przełamujących ten stereotyp oraz mężczyzny, z którym mogłaby założyć rodzinę. W 2000 roku wydawało się, że kogoś takiego spotkała - aktora Edwarda Nortona. Marzyła o małżeństwie, domu, dzieciach.
Niestety, Edward nie czuł się gotów do małżeństwa. Oczekiwań aktorki nie spełnił również Josh Lucas, z którym się związała po rozstaniu z Edwardem. Prasa znowu rozpisywała się o jej nieudanych próbach znalezienia męża, co jeszcze bardziej pogłębiało frustrację Salmy.

Ani mru mru o miłości

Gdy zakochała się po raz trzeci, zdecydowała się utrzymać nowy związek w tajemnicy. Prasa wciąż spekulowała, czy Salma wróci do Josha, czy spotka wreszcie tego jedynego, gdy tymczasem serce aktorki było już zajęte. W marcu pewien paparazzi zrobił jej zdjęcie, jak wsiada do samochodu ubrana w luźną suknię, pod którą zaznaczał się wyraźnie zaokrąglony brzuszek.
To zdjęcie wywołało sensację! Na zwołanej konferencji rzeczniczka aktorki wygłosiła krótkie oświadczenie: "Pan Franųois-Henri Pinault i jego narzeczona Salma Hayek są szczęśliwi, mogąc ogłosić, że spodziewają się swojego pierwszego potomka". Dziennikarze osłupieli. W plotkarskim Hollywood Salmie udała się nie lada sztuka: nikt nic nie wiedział o jej nowym związku! Było to tym bardziej zdumiewające, że wybranek Salmy jest osobą znaną w świecie biznesu i mody. To Franųois-Henri Pinault, syn francuskiego multimiliardera, właściciela takich domów mody jak Gucci czy Yves St. Laurent.
Salma i Franųois-Henri spotykali się nieraz z okazji rozmaitych artystycznych imprez, jednak nikomu nawet przez myśl nie przeszło, że są parą.

Ach, co to będzie za ślub!

Wszyscy, którzy znają Pinaulta juniora, twierdzą, że Salma nie mogła lepiej trafić. Starszy od niej o cztery lata, ma nienaganne maniery, jest szarmancki i dowcipny, a do tego bajecznie bogaty. Ale z kolei ci, którzy znają Salmę, mówią, że nie bogactwo jest dla niej ważne, lecz to, że znalazła mężczyznę, który nie boi się odpowiedzialności. I który nie mówi jej, że na małżeństwo i dzieci jeszcze nie czas.

Potomek Salmy i Franųois-Henriego przyjdzie na świat latem. A ślub? Podobno zaplanowany jest na grudzień...