Jaka jest różnica w postrzeganiu własnego ciała oraz swojej seksualności przez kobiety 20 i 30-letnie?

- Seks w wieku 20 lat to wielka niewiadoma i pole eksperymentalne: dziewczyna jeszcze nie wie, czego chce, dopiero odkrywa reakcje swojego ciała, nie bardzo potrafi zadbać o swoje potrzeby, czyli skłonić partnera do współpracy na swoją korzyść. W seksie jest raczej dawcą. Dopiero uczy się przeżywać rozkosz, dlatego rzadko bywa wulkanem seksu. Pragnie raczej przytulenia, pieszczot, woli nie eksperymentować. Kocha się średnio 8 razy miesiącu (30-latka - 15 razy)

Sytuacja zmienia się ok. "trzydziestki". Stajemy się bardziej świadome własnych atutów, kobiecości, seksapilu, jeśli dotąd nie "nauczyłyśmy się” orgazmu, z pewnością stanie się to teraz. Na korzyść działają także hormony - ich gospodarka reguluje się, a potrzeby erotycznie gwałtownie rosną. Wzrasta poziom estrogenów - hormonu uznanego za sprawcę aktywności seksualnej. Szybciej osiągamy podniecenie i orgazm (to zasługa testosteronu, którego poziom także wzrasta).

Już znamy życie, zaczynamy brać, zamiast wyłącznie dawać, przejmujemy inicjatywę, "odcinamy kupony” od tego, co się nauczyłyśmy jako kochanki. Zaczynamy myśleć o sobie i mówić o sobie. Seks zaczyna sprawiać prawdziwą satysfakcję.

Jakie są różnice w dojrzewaniu emocjonalnym obu grup kobiet. Jakie jest ich spojrzenie na życie? Myślę tu o postrzeganiu związku z mężczyzną, traktowaniu partnera, uczucia, emocje itd.

- Około trzydziestki weryfikujemy ostatecznie swój system wartości. Dwudziestolatki często uciekają od problemów, szukają rad przyjaciółek, opierają własne poczucie wartości na powierzchownych wartościach, np. na wyglądzie zewnętrznym, materialnym statusie, oceniają po pozorach. W związkach bywają chwiejne emocjonalnie, zaborcze, działają na oślep i według "widzimisię”. Z czasem, my kobiety, zaczynamy przykładać większą wagę do własnego życia emocjonalnego, wnikliwiej przyglądamy się także wnętrzu innych ludzi - w tym własnych partnerów, nasze przyjaźnie pogłębiają się. Patrzymy głębiej i bardziej wielowymiarowo. Szukamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Porządkujemy własne myśli i emocje, stajemy się bardziej wyrozumiałe także dla innych.


A jak jest w przypadku obu tych grup kobiet w dążeniu do osiągnięcia pozycji społecznej, zawodowej, materialnej?

- Po trzydziestce łatwiej i bardziej przebojowo wchodzimy w zawodowe role. Znamy już swoją wartość, więc stać nas na podejmowanie ryzyka. Jesteśmy odporne na krytykę, odnajdujemy swój styl, a zmiany - oznaczają wyzwanie, a nie strach. Nasze samopoczucie nie zależy już tak bardzo od opinii innych, więc nie boimy się konfrontacji i jasno wyrażamy opinie. Dlatego często zasługujemy na awans, który utwierdza nas we własnym poczuciu wartości. Bywa, że decydujemy się na założenie własnej firmy. Sięgamy po wyzwania z dużą odwagą i dlatego maja większą szansę na urzeczywistnienie. Wierzymy w sukces i właśnie wtedy on się materializuje. To jak samospełniająca się przepowiednia.

Jakie wnioski w tym temacie wysuwa Pani mając za sobą wieloletnią praktykę i doświadczenie?

- Statystyki mówią, że po trzydziestce żyje się łatwiej, z większą pewnością i poczuciem bezpieczeństwa, które same sobie potrafimy już dać. Wcześniej oglądamy się na mężczyzn, potrzebujemy ich wsparcia. Ta niezależność dodaje kobietom skrzydeł. Czasami jest to powód do dumy, a czasem… niestety bywa powodem np. do rozwodów zawartych we wczesnej młodości małżeństw. Również macierzyństwo po trzydziestce jest bardziej świadome, dzieci takich kobiet są bardziej "rozwinięte emocjonalnie", popełniamy mniej błędów.

rozmowa z psycholog, specjalistą do spraw edukacji seksualnej Violettą Nowacką