Na początek zrób mały test. Usiądź spokojnie na kanapie z filiżanką ulubionej herbaty i zastanów się, co właściwie lubisz i cenisz w mężczyznach. Zaradność czy czułość? Opiekę, którą ci daje mąż czy partnerstwo w związku? Staraj się nie myśleć o mężczyźnie idealnym - myśl o swoim obecnym mężu albo byłym partnerze, w którym byłaś kiedyś zakochana po uszy. I na kartce zanotuj jak najwięcej tych cech. Pomyśl też o tym, czego nie cierpisz i pod żadnym pozorem nie zamierzasz tolerować w swoim związku. Te cechy też zanotuj. Gotowe? To teraz przy każdej nielubianej cesze zadaj pytanie: "Dlaczego?". Na przykład: "Dlaczego nie lubię mężczyzn stanowczych? Albo wymagających? Czemu złości mnie u partnera delikatność lub hobby, które mnie nudzi?". Krótko mówiąc - zastanów się, skąd u ciebie niechęć do danego typu mężczyzny lub jakiejś jego cechy. Skąd wiesz, że tego właśnie u niego nie lubisz. Bo może to wynikać np. z konkretnej sytuacji z przeszłości. Ale jeśli twoja odpowiedź brzmi: "Bo tak" lub "Bo mam takie przeczucie", to najprawdopodobniej nie są to twoje sympatie i antypatie względem panów. Czyje zatem mogłyby być? Odpowiedź jest jedna - twojej mamy.

Doskonała jak ona
Pamiętasz samą siebie z dzieciństwa? Jak uwielbiałaś patrzeć na mamę, gdy się ubierała, malowała, uśmiechała, przyjmując gości… Każda z nas chciała być wtedy taka jak mama z bardzo prostego powodu - to ona była dla nas esencją kobiecości. Jej zachowanie, styl, ruchy - to wszystko było jak wzornik, który nasza podświadomość zakodowała na długie lata. Podobnie jak stosunek do mężczyzn. Anna, dzisiaj trzydziestoparoletnia nauczycielka angielskiego, przez całe życie była świadkiem domowej walki płci. Jej mama była kobietą bardzo niezależną i nie godziła się na tradycyjny podział ról w domu. "Zasady były proste" - wspomina Anna. "Jeśli mama gotuje, to ojciec zmywa, jeśli ona prasuje, on pierze. I tak przez lata". Co to oznacza dla niej dzisiaj? Plusem jest to, że w swoim związku ceni niezależność i nie pozwala się zdominować. A minus? Wiara, że miłość to tak naprawdę zapasy, w których albo wygrywasz, albo musisz się podporządkować… Ty też, jeśli tylko poszperasz w pamięci, na pewno przypomnisz sobie niektóre mamine rady i opinie na temat twojego ojca lub mężczyzn w ogóle. Czasem wypowiadane głośno, czasem szeptem. Jednak bez względu na to, jak bardzo chciałybyśmy, aby było inaczej, to właśnie mamy kształtują nas, nasze podejście i oczekiwania względem mężczyzn. Na pewno pamiętasz niejedną sytuację, gdy np. po jakiejś sprzeczce z mężem twoja mama, płacząc, przytulała cię i mówiła coś w stylu: "Nigdy nie można na nich liczyć". Takie zdanie usłyszane kilka razy od kogoś, kto przez długie lata jest jedynym punktem odniesienia naszej wiedzy o świecie, zapada głęboko w pamięć. I nawet jeśli po latach spotkasz kogoś, kto zaprzeczy tej zasadzie, lęk gdzieś głęboko w tobie pozostanie… Zresztą ważne są nie tylko słowa. Równie istotne dla zapatrzonych w swoje cudowne mamy dziewczynek jest ich zachowanie. Jak reagują na spontaniczny buziak w kuchni w sobotni poranek. Albo, czy poprawiają fryzurę i szminkę, gdy ojciec ma wrócić z pracy. I wreszcie - jak rozwiązują drobne sprzeczki. Takie obserwacje i wspomnienia kolekcjonujemy jak znaczki w klaserze, by za kilka lub kilkanaście lat zajrzeć do nich, jak do przewodnika po meandrach dorosłego życia.

Przepis na męża

Dla Marty, dziennikarki, te wspomnienia były przede wszystkim jasnymi wytycznymi, jakiego mężczyzny szukać na stałe. "Miewałam szalone romanse z przeróżnymi facetami - wspomina dzisiaj - ale gdy uznałam, że czas pomyśleć o czymś poważnym, zupełnie zmieniły się moje kryteria! Nagle zaczęłam szukać kogoś spokojnego, przewidywalnego i dającego poczucie bezpieczeństwa. Trochę to trwało, zanim zdałam sobie sprawę - dlaczego. Wszystkie te nudne z pozoru cechy zdaniem mojej mamy (boleśnie doświadczonej zdradą i rozwodem) były kluczowe! I często o tym mówiła, jak o jedynej gwarancji szczęśliwego związku". Czasem od razu zdajemy sobie sprawę z tego kopiowania zalet albo prawda dociera do nas dopiero po pewnym czasie - jak w przypadku Marty. Bywa jednak też tak, że przez długie lata jesteśmy nieświadome faktu, że szukamy faceta z maminego przepisu. Co może rodzić niepotrzebne problemy w twoim związku, zwłaszcza że często nie chodzi tylko o wachlarz pożądanych cech. Mamy uczą nas też, jak z mężczyznami postępować, czym jest miłość i jak powinno wyglądać prawdziwe małżeństwo. A małżeństwo to także seks, namiętność i pasja. Zdaniem seksuologów nasza satysfakcja z tej dziedziny życia wynika zarówno z temperamentu, jak i… wyniesionych z domu wzorców. Jeśli mama w dzieciństwie powtarzała ci, że mężczyźni chcą tylko jednego, to jest prawdopodobne, że teraz czujesz, że możesz wpływać na swojego męża, manipulując właśnie tym jednym. Niestety, zbyt wiele mam nawet nieświadomie uczy nas, że seks to dobra karta przetargowa w małżeńskich dyskusjach czy konfliktach. Co z tego wynika dzisiaj dla ciebie? To, że seks nie jest tym, czym powinien być: namiętnością, bliskością i szczerością dwojga kochanków, którzy w sypialni powinni skupić się tylko na sztuce miłości. A gdy coś zgrzyta właśnie w sypialni, zaczyna też zgrzytać w całym związku.

A wszystko z miłości

Inna "dobra rada mamy" omal nie zakończyła się rozwodem Iwony, pracującej jako tłumacz. "Jeśli chodzi o mężczyzn, to jedno wiedziałam na pewno" - śmieje się Iwona. "Gdy okażę swoje zaangażowanie, przepadłam. Bo on to wykorzysta i zostawi - tak przynajmniej przetrenowała mnie mama. Toteż przez lata bardzo się pilnowałam, aby broń Boże nie pokazać komuś, że mi na nim zależy. Podobnie postępowałam w małżeństwie. Do czasu, gdy mój mąż powiedział mi, że nie ma już siły kochać kogoś, kto wciąż trzyma go na dystans. To był dla mnie szok! Przecież kochałam go jak nikogo innego. Wystarczyło tylko mu o tym powiedzieć od czasu do czasu! Nie było mi łatwo zmienić podejścia, ale przy pomocy psychologa chyba się udało. No i dzięki cierpliwości Pawła, za którą też go kocham, o czym potrafiłam już mu powiedzieć". Zastanawiasz się, na ile mama wpłynęła na twoje damsko-męskie wybory i życie w związku? Im więcej na liście lubianych i nielubianych cech, odpowiedzi typu: "Nie wiem, ale tak czuję", tym większa skłonność do realizowania w miłości maminego scenariusza. Co oczywiście, nie zawsze musi być złe. Jednak warto zdawać sobie z tego sprawę, by móc zachować dystans i na przykład podczas kłótni z mężem o jego zazdrość nie wściekać się jak kiedyś mama, że ktoś próbuje cię kontrolować, lecz spróbować go zrozumieć. Pamiętaj też, że żadna z mam nie robi nam tego specjalnie. Matka cię kocha i próbuje, czasem świadomie lub kierując się intuicją, przestrzec przed własnymi błędami czy lękami. Ty kochasz ją i ufasz, że wie, co robi. Niestety, związek albo małżeństwo to taka część naszego życia, gdzie każdy musi znaleźć swoją drogę, a wszelkie próby życia według reguł ustanowionych przez kogoś innego, odbierają mu to, co najfajniejsze - spontaniczność i wyjątkowość.

Nikt z nas nie lubi słuchać rad rodziców. Ale często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że postępujemy w życiu właśnie według tych zaleceń. Przekazywanie rad z matki na córkę ma długą tradycję.Twoja mama robi i mówi ci dokładnie to, co jej kiedyś powtarzała twoja babka. Jak wykryć i zwalczyć złe, rodzinne zaklęcia we własnym związku? Przede wszystkim zastanów się, co jest - twoim zdaniem - waszym największym problemem. Kłótnie o pieniądze? Zazdrość? A może różne pomysły na wychowanie dzieci? W każdym razie najpierw warto dokładnie określić problem. Potem opowiedz mężowi, dlaczego tak cię to irytuje. Bo pod płaszczykiem złości czy gniewu prawdopodobnie czai się strach. Przed czym? To dobre pytanie dla naszych mam, które najczęściej "zaszczepiają" nam swoje miłosne lęki. Zazwyczaj jest to obawa przed porzuceniem (stąd m.in. dzikie sceny zazdrości, które mają zniechęcić męża do romansów) czy pełnym zaangażowaniem (zwłaszcza jeśli mama była rozczarowana swoim życiowym wyborem, ty będziesz wciąż szukać kogoś lepszego). Bardzo często w swoim małżeństwie walczymy też ze słabościami naszych mam; jeśli one były zbyt uległe - my przywiązujemy przesadną wagę do niezależności. Jeśli one cierpiały z powodu problemów z dziećmi - my robimy z tego priorytet, zapominając o potrzebach męża.

oprac. na podst. "Olivii"