Panie doktorze - pani Marta była przygaszona. - Ostatnio mam problem z kochaniem się z mężem. - Co się dzieje? Wydawało mi się, że między wami iskrzy? - No właśnie, niby tak, ale… Pani Marta zwierzyła się, że wciąż kocha swojego męża, lubi, jak ją pieści, ale nie ma ochoty na stosunek. Zacząłem więc tłumaczyć, że za niechęcią do seksu z mężczyzną, którego kochamy, mogą kryć się różne problemy. I natury psychologicznej, i zaburzenia fizjologiczne.

Gdy „to” sprawia ból...
Nie ma tygodnia, aby nie zgłosiła się do mnie kobieta, która twierdzi, że kocha, żyje w dobrym związku, pieszczoty sprawiają jej przyjemność, ale... nie jest w stanie dopuścić do penetracji. Nie może dojść do stosunku pochwowego, ponieważ odczuwa ból. Jednym z powodów tego zaburzenia może być opór przed wejściem w rolę dorosłej kobiety. Albo lęk przed spodziewanym bólem. Albo sytuacja, kiedy kobieta dominuje partnera, słabszego od niej psychicznie, ale oczekuje, że zostanie przez niego zdobyta. On zaś, bojąc się, że sprawi jej ból, wycofuje się i staje się przesadnie wrażliwy na wszelkie sygnały obronne. Jeżeli taki stan utrzymuje się długo, z czasem współżycie zaczyna się kojarzyć z czymś przykrym. Naturalną konsekwencją jest unikanie kontaktów fizycznych.

Miłość platoniczna
W tego typu miłości dominuje więź psychiczna, duchowa. Pociąg fizyczny, pożądanie mogą nie istnieć. Piękne są chwile spędzane z partnerem, poczucie „jedności dusz”, ale jego ciało jest dla kobiety aseksualne.
Często słyszę: „to wspaniały człowiek, idealny materiał na przyjaciela, opiekuńczego męża i ojca, ale nie czuję do niego pociągu fizycznego”.
Mimo to niektóre kobiety decydują się na małżeństwo z nadzieją, że namiętność kiedyś się pojawi. Błąd, bo najczęściej ona się nie pojawia. Kobiecie seks nie sprawia przyjemności i nie daje satysfakcji. To prowadzi albo do stłumienia popędu, albo zainteresowania innymi mężczyznami.

Wypalenie się namiętności i zanik pożądania
Tu pani Marta się nieco przestraszyła. Powiedziałem jej, że to niestety często spotykany wariant. Wszystko układa się dobrze na początku związku. Ale z czasem namiętność i pożądanie zanikają, pojawia się nuda.
- Dlaczego tak się dzieje? Czy to możliwe w naszym przypadku? Przecież my jesteśmy małżeństwem z krótkim stażem? - spytała zaskoczona. Niestety, nie jest to uzależnione jedynie od stażu. Typowe przyczyny to: zmęczenie codziennymi obowiązkami, monotonia i rutyna. Zbyt rzadkie kontakty seksualne (np. u partnerek pracoholików), wygaśnięcie „chemii seksu”.

Związek jest oceniany jako idealny pod każdym względem z wyjątkiem seksu. Jak z tym żyć?
Okazuje się, że można. Z Raportu Seksualności Polek 2005 wynika, że dla większości z nich seks jest średnio ważny w życiu, a dla prawie co piątej mało ważny lub nieistotny. Seksu zatem nie ma lub jest rzadki. I tak trwa to latami. Rekompensatą są inne wartości: dzieci, ustabilizowane życie.
Problem pojawia się, kiedy partner oczekuje lub domaga się seksu. Z tego samego raportu wynika, że dla większości mężczyzn seks jest bardzo ważny. W wielu związkach dochodzi więc do swoistego kompromisu: albo seks od czasu do czasu, albo kobieta udaje, że nie wie o skokach w bok męża.

A co na to partnerzy? Jedni domagają się seksu, są namolni, proszą, grożą i „dla świętego spokoju” dostają czasem to, czego chcą. Inni szukają rozwiązań alternatywnych: agencja, kochanka, przelotne związki. Albo poddają się losowi. Wygoda, przyzwyczajenie i inne walory małżeństwa są dla nich ważniejsze od seksu. Uspokajają się, tyją, zap o m i n a j ą c o seksie.

Życie bez seksu
Czy można żyć bez seksu? Można, ale następstwa bywają różne. U jednych prowadzi to do nerwowości, drażliwości, seksualizacji psychiki. U innych tłumienie seksu kończy się obsesjami, fanatyzmem, fundamentalizmem religijnym. U jeszcze innych ucieczką w pracoholizm, uzależnienia. U niewielu prowadzi do tycia: słodycze zastępują pieszczoty.
Niektóre kobiety nie potrafią jednak zrezygnować z seksu i decydują się na rozstanie. Często słyszę wypowiedzi typu: „nie chcę żyć bez seksu”, „nadal go kocham, ale nie mogę zrezygnować z bycia kobietą”.
Wiele osób zadaje pytanie: czy można znów rozpalić namiętność? Część kobiet prosi o leki pobudzające. Inne usiłują pobudzać się filmami erotycznymi. Może to pomóc, ale na krótko. Pożądaniem i namiętnością nie da się sterować: albo są wobec danej osoby, albo nie.

Powiedziałem to pani Marcie. Odpowiedziała, że chyba zawinił nadmiar pracy. W końcu do niedawna było wszystko w porządku, a nawet lepiej niż w porządku. Postanowiła na ten temat porozmawiać z mężem. A jej koleżankom chciałbym dać kilka rad: - pomyśl o tym, co może czuć partner, z którym nie chcesz się kochać. Wyobraź sobie sytuację odwrotną - on kocha ciebie, ale nie odczuwa potrzeby kochania się z tobą,

- pielęgnujcie sztukę miłosną i dbajcie o nią, k o n i e c z n i e unikajcie rutyny i monotonii, - kiedy odczujesz zanikanie pożądania i potrzeby seksu, nie czekaj, aż to minie, szukaj pomocy u specjalisty już na początku pojawienia się problemu,

- można żyć w białym związku, o ile akceptują to obie strony, - dłuższe przerwy w życiu seksualnym mogą prowadzić do wypalenia namiętności.

I najważniejsze: nigdy nie wiąż się z mężczyzną, do którego nie czujesz pociągu fizycznego.