Babskie spotkanie: sześć kobiet, przekrój wiekowy od 18 do 55 lat, zero facetów i dzieci. A w zamian mnóstwo zakazanych na co dzień atrakcji: tuczące jedzenie, alkohol w ilościach większych niż symboliczny kieliszek, wyciskacz łez na DVD i plotki. Choć panuje beztroska atmosfera, od czasu do czasu któraś z nas rzuca mimochodem: "Powinnam iść i zagonić dziecko do lekcji", "Nie mogę tyle jeść, bo znowu będę musiała przejść na dietę", "Muszę jutro wcześniej wstać, bo nie mogę się spóźnić na spotkanie".

W pewnej chwili zaczynamy liczyć wszystkie "musy". Wynik jest imponujący: 60, czyli po 10 na każdą z nas. Wszystkie zadania do wykonania tego wieczora, a najdalej następnego dnia rano.

Zawsze coś musimy

Prawda jest brutalna: "powinnam", "muszę", "nie powinnam", "nie mogę" to słowa najczęściej wypowiadane przez kobiety, bez względu na wiek, wykształcenie i zasobność portfela. Choć na pozór niewinne, potrafią zepsuć nawet najlepszą zabawę.
Jak reagujesz, np. gdy znajoma - spotkana na parapetówce u przyjaciół - pyta, z kim zostawiłaś dziecko? Pewnie zaczynasz się tłumaczyć, a w Twojej głowie rozlega się głos: "Powinnam była zostać w domu. Dobra matka nie chodzi na przyjęcia".
Nie ty jedyna to przeżywasz. A co gorsza, bieżące obowiązki nie są jedynymi, jakie przed sobą stawiamy. Wypowiedzi podsumowujące nasze życie, jak: "W moim wieku powinnam osiągną znacznie wyższą pozycję zawodową" lub "Najwyższy czas, żebym przestała być taka naiwna" - tworzą kolejny łańcuszek powinności.
A może nie masz dzieci i wydaje Ci się, że do niczego się nie zmuszasz? Sprawdź to, przeglądając zawartość swojej torebki. Co tam znalazłaś? Pigułki antykoncepcyjne (nie możesz teraz zajść w ciążę), rozmówki polsko-jakieś tam (trzeba szlifować języki obce), talon na basen (musisz wreszcie zadbać o formę), nieprzeczytana gazeta (powinnaś być na bieżąco) i guma Nicorette (czas rzucić palenie)...

Drugie dno naszych (przy)musów

O co tak naprawdę chodzi z tymi "muszę" i "powinnam"? Wyobraź sobie taką sytuację: jest wieczór, zasiedziałaś się u koleżanki, czujesz się wyśmienicie. Już od dawna tak dobrze się nie bawiłaś, zapomniałaś nawet o ostatniej kłótni z mężem. Chętnie zostałabyś jeszcze, ale wstajesz i mówisz: "Powinnam już iść, bo jutro mam ciężki dzień". Rzeczywiście: szef zapowiedział kontrolę. Zwierzasz się przyjaciółce, że nie lubisz tej pracy, ale musisz pracować. Dlaczego? Bo musisz zapłacić rachunki. Dlaczego? Bo lokatorzy spod szesnastki nie płacili czynszu przez rok i stracili mieszkanie. A co to ma do rzeczy? To, że Ty bardzo lubisz swoje mieszkanie. Od: "Powinnam iść do domu" niepostrzeżenie przeszłaś do: "Chcę nadal mieszkać tam, gdzie dotychczas". Bo prawda jest taka, że przy każdym "powinnam" stoi jakieś "chcę". "Powinnam rzucić palenie, bo chcę być zdrowa". "Powinnam więcej czasu spędzać z dziećmi, bo chcę, by mnie uważały za dobrą matkę".

Wymówka, by robić swoje

Ale zauważ też drugą stronę medalu. Opowiadanie, że "musisz" jest bardzo wygodne. Mówisz: "Powinnam uciekać" i siedzisz dalej. Gdybyś powiedziała: "Uciekam do domu, bo chcę mieć pieniądze na zapłacenie rachunków, więc muszę jutro rano wstać do pracy", czułabyś się zobowiązana do wyjścia, choć nie masz ochoty. Bo wszelkie "powinnam" kamuflują nie tylko nasze "chcenia", ale także "niechcenia". W zdaniu: "Powinnam chodzić na basen", ukrywa się bolesna prawda: "Nie mam chęci pływać. Chciałabym tylko ważyć parę kilo mniej". A westchnienie: "Powinnam urodzić dziecko przed trzydziestką" maskuje komunikat: "Dobrze mi tak, jak jest. Na myśl o pieluchach dostaję gęsiej skórki".

Każda z nas ma swoje grzeszki: źle się odżywia, pali lub spędza czas, przepuszczając na ciuchy pieniądze, które miała zaoszczędzić. Ale zamiast coś z tym zrobić, powtarza "powinnam" lub "muszę" i rozgrzesza się.

Pora zmienić nastawienie! Po pierwsze, naucz się odróżniać wszystko, co rzeczywiście musi być zrobione (jak opłacenie rachunków) od tego, co sama sobie narzucasz (np. prasowanie ręczników w letni weekend). W tym pierwszym przypadku nie unikaj obowiązku, chowając się za zasłoną dymną z "muszę" (ale mi się nie chce) i powinnam (ale nie zrobię). A w drugim - po prostu sobie odpuść i zamiast się zmuszać, spraw sobie jakąś przyjemność.


Jak walczyć z poczuciem musu
Ewa Klepacka-Gryz, psycholog

Uwaga! Ponieważ wszelkie zalecenia to doskonały "nakręcacz" powinności, potraktuj te rady wyłącznie jak niezobowiązujące propozycje.

1. Wytrop swoje największe musy i pomyśl, jak możesz się z nich wywiązać w sposób, który sprawi Ci przyjemność.
Czujesz się winna, że nie bawisz się z dziećmi po pracy? Jeśli nie dajesz rady biegać za piłką, poczytaj maluchom bajkę, poopowiadaj historyjki ze swojego dzieciństwa lub po prostu poprzytulajcie się na zapas. To samo dotyczy np. weekendowego gotowania. Zamiast przekonywać się, że powinnaś natychmiast chwycić za patelnię, zaproponuj rodzinie wycieczkę do lasu. Zjecie po spacerze, w przydrożnym barku, albo zrobicie sobie razem pierogi z mrożonki.

2. Do każdego "powinnam" dodawaj "chcę".
Przykład: "Powinnam przestać jeść słodycze, bo chcę znowu nosić rozmiar 38". Możesz też odwrócić kolejność: "Jeśli chcę zmieścić się w rozmiar 38, powinnam przestać jeść słodycze!".

3. Skończ z pytaniami typu:
"Czy to normalne, że lubię, kiedy mąż wyjeżdża z dziećmi, a ja mam wreszcie czas dla siebie? Przecież powinnam za nimi tęsknić!". Albo: "Wolę poczyta ciekawą powieść, niż poszerzać kwalifikacje zawodowe. Czy to znaczy, że nie mam szans na lepszą pracę?".

4. Przestań wciąż troszczyć się o innych.
Gdy wracacie całą rodziną do domu, Twój mąż siada z herbatą przed telewizorem, a Ty w tym czasie rozbierasz rozbrykane dzieci, nakłaniasz je siłą do umycia rąk, robisz im obiad i pilnujesz, żeby zjadły, chociaż nie chcą? Potem wycierasz umorusane buzie i idziesz pozmywać, a jak mówisz, że jesteś zmęczona, wszyscy są zdziwieni? Skończ z tym. Następnym razem też usiądź przed telewizorem. I nie zdziw się, jeśli partner zacznie wypytywać, co się stało, a dzieci poproszą o coś do jedzenia.

5. Naucz się być egoistką.
Przekonaj samą siebie, że też masz prawo do odpoczynku i przyjemności. W przeciwnym razie - nawet, gdy raz postanowisz się zbuntować - poczucie winy nie pozwoli Ci się tym cieszyć.