Magda Stużyńska: Sukces nie zniszczy prawdziwej przyjaźni
Ma wszelkie cechy dobrej przyjaciółki. Podczas rozmowy uważnie słucha, cały czas się uśmiecha, natychmiast nawiązuje kontakt. O swoich czterech przyjaciółkach mogłaby opowiadać całą dobę. Magda Stużyńska. Przyjaciółka na medal.
- Czy kobiety mogą się przyjaźnić?
- Poznaj sztukę komplementowania mężczyzn
- Kobiety zdradzają równie często jak mężczyźni
- Bo to zła kobieta była...
- 10 najbardziej kobiecych spektakli w Polsce
- Kinga Rusin: weekend spędzam aktywnie
- Relaks w stylu polskiej gwiazdy!
- Monika Olejnik ocenia Pierwsze Damy
- Internet to miłosny supermarket
- Zazdrość to barometr uczuć
- Gdy w brzuchu latają motyle...
- Marcysia buduje dom
- Przyjaźń trwalsza niż małżeństwo
- Jak rozpoznać zdradę
- Czy można wybaczyć zdradę?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
• Ewa Ziętek. Jest dla mnie autorytetem, mistrzynią. Nie tylko w aktorstwie. To piękna, dojrzała i mądra życiowo kobieta. Jesteśmy ze sobą bardzo mocno związane. W teatrze i ekipie serialu mówią o nas papużki nierozłączki. Po całym wspólnym dniu w pracy jeszcze musimy do siebie zadzwonić. Roztrząsamy ważne egzystencjalne problemy i dyskutujemy na tematy wiary. Albo pytamy o najlepsze tabletki na ból gardła. Wszystko w jednym. Ewa mnie mobilizuje, motywuje. Potrafi mną potrzasnąć. Pogłaszcze po głowie, ale i da klapsa. Cenię jej zawodowe i życiowe doświadczenie. Jej rady zawsze okazują się słuszne! Zaskakuje mnie swoją troską. Pomogła mi dzielnie znieść trudy ciąży. Gdy jestem chora, przyrządza mi herbatę malinową z miodem przywiezionym z pasieki.
• Z trzecią przyjaciółką, a w zasadzie pierwszą, bo znamy się już ponad 20 lat, chodziłam do szkoły. Przyjaźń z Kasią Kwiatkowską, także aktorką, ma inny kolor od pozostałych. To taki „męski” układ, w którym nie ma miejsca na babskie rozczulania się nad sobą. Kasia była przy mnie, gdy wyrzucono mnie ze szkoły teatralnej. To mocna, głęboka i poważna przyjaźń. O naszym zaangażowaniu nie musimy przypominać sobie codziennymi telefonami. Czasem nie kontaktujemy się długie tygodnie, ale żadna z nas się nie gniewa. Możemy nawet nie pamiętać o urodzinach. Nie o to chodzi, by udowadniać sprawy oczywiste.
• Z Anią Hernik znamy się z liceum. Wspólnie ze mną i Grażyną studiowała na wydziale wiedzy o teatrze. Jest zupełnie inna od reszty moich przyjaciółek. To osoba wyważona, poukładana, która rzeczowo myśli o świecie. Przy niej nabieram dystansu do wielu spraw.
• Pamiętam, jak w szkole robiłyśmy sobie z dziewczynami takie „koło gospodyń domowych”. Spotykałyśmy się raz w tygodniu na babskich wieczorach. Gotowałyśmy coś, szczególnie lubiłyśmy piec ciasta. No i rozmawiałyśmy o wszystkim, naturalnie głównie o facetach. Dziś mamy już inne doświadczenia, wykrystalizowały nam się poglądy, często różne. Ale wciąż mamy podobne wartości i dążenia. To daje nam możliwość dyskutowania i poszerzania horyzontów. Jedno, czego nie umiemy, to wzajemnie się mobilizować. Tak zresztą było zawsze. O ile z Grażyną potrafiłyśmy uczyć się do egzaminów, o tyle z Anią nigdy to nie wychodziło. Wspólna nauka łaciny zawsze kończyła się tak, że nawet nie otwierałyśmy zeszytów.
• Moje przyjaciółki nie są do mnie podobne, ani do siebie nawzajem. Mają inne temperamenty, inne sytuacje życiowe. Jedno nas łączy – podobna wrażliwość. Rozumiemy się w pół słowa, mamy swoje hasła, zwroty, zrozumiałe tylko dla nas. Język, który wypracowałyśmy przez lata. Reagujemy na sygnały, wczuwamy się w drugą osobę, rozumiemy jej położenie. Czasem człowiek męczy się z jakimś problemem, dusząc go w sobie. Przyjaciółka od razu wyczuje po głosie, że coś jest nie tak. Nie obrażam się, jeśli nie jestem pierwszym spowiednikiem moich przyjaciółek. Ale gdy już czuję, że ona może o tym gadać, próbuję pomóc. Wskrzesić w niej optymizm. Słuchaj, mówię, jesteś zdrowa, masz dwie ręce, pracę i możliwości, by zrobić z sobą i swoim życiem porządek. Wszystko zależy od ciebie. Popatrz na tych, którzy mają gorzej. Nic nie przychodzi łatwo, ale spróbuj. Pokrzepiam je także przyjemnościami, improwizuję babski wieczór z pyszną kolacją i winem.
• Cztery kobiety, cztery różne osobowości. Ale nigdy nie rywalizujemy ze sobą. Może dlatego, że każda z nas jest na swój sposób kobietą sukcesu? Żadna z nas nie ma zawistnej natury. Nie wchodzimy sobie wzajemnie w drogę, bo nie mamy takiej potrzeby. Każda z nas ma jasno wyznaczone życiowe cele. Jesteśmy kobietami spełnionymi. Jeśli jest zazdrość, to pozytywna, raczej podziw. Jedna z moich przyjaciółek jest właśnie na etapie radykalnych zmian w życiu osobistym. Podziwiam ją za wytrwałość w dążeniu do celu. Za odwagę, determinację i konsekwencję.
• Jesteśmy ze sobą szczere do końca. Jeśli nie podoba mi się mężczyzna, z którym akurat jest moja przyjaciółka, potrafię jej to powiedzieć, jednak nic więcej. Raz wyrażę swoją opinię, ale nie namawiam do zerwania.
• Tyle lat jestem związana z Grażyną, Ewą, Anią i Kasi - przetrwałyśmy próbę czasu. I w biedzie byłyśmy razem, i sukces niczego między nami nie zepsuł. Myślę, że mamy coś wyjątkowego, bo nie każda kobieta zdolna jest do prawdziwej przyjaźni. Przyjaźń mogą zbudować ludzie, którzy odrzucają egoizm, zawiść i zazdrość. Te trzy cechy uniemożliwiają budowanie silnej więzi opartej na szczerości i zaufaniu.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!