Najlepszą rzeczą w pornografii jest to, że możesz po nią sięgać albo...nie. Wybór zależy od ciebie. Tak samo jest z kręceniem własnych zabaw seksualnych. Decyzja o tym powinna należeć tylko do dwojga zainteresowanych, no i naturalnie musi być przemyślana. Jeśli nie jest - wszystko może skończyć się w naprawdę nieciekawy sposób. Zamiast dobrej zabawy, może pojawić się płacz i zgrzytanie zębami nad własną głupotą.

YOUTUBE, FACEBOOK I KILKA INNYCH MIEJSC

Pierwsza i chyba jedyna zasada bezpieczeństwa w tym przypadku brzmi: do nakręcenia amatorskiego filmu erotycznego musisz mieć u boku faceta, któremu możesz w stu procentach zaufać. Nigdy nie rób tego z przygodnymi kochankami! Bardzo często zdarza się tak, że filmy z amatorką w roli Teresy Orlowski lądują na serwisach społecznościowych czy w innych miejscach w internecie. Nie trzeba chyba dodawać, jakie konkekwencje mają takie publikacje w sieci...

Jeśli już zdecydujecie, że nagrywacie swoje igraszki, postaw sprawę jasno: ta przygoda ma cieszyć oczy twoje i ukochanego, a osób trzecich. Oznaczcie kasetę tak, żeby nie mogła pomylić się z innymi (chyba nie chcesz puścić jej mamie zamiast relacji ze ślubu brata?) i schowajcie w sobie tylko znanym miejscu.

Zasada numer dwa: nigdy podczas kłótni nie szantażuj swojego partnera, że pokażesz tę kasetę jego rodzicom bądż znajomym (albo nie daj Boże nowej wybrance!). To niesmaczny sposób załatwiania spraw, a poza tym jaką masz pewność, że on nie zrobił po cichu kopii i nie odwdzięczy ci się, wysyłając ją do twojego szefa? Stąpasz więc po cienkim lodzie.