Scarlett już dwa razy zbadała się na obecność wirusa i gorąco zachęca innych do przeprowadzania badania raz na pół roku. To bardzo szczytna misja i pozytywne odróżniająca się na tle celebrytek, które interesują się głównie najnowszymi strojami, dodatkami i kosmetykami. Czy mogła się zatem spodziewać, że jej inicjatywa zostanie tak źle przyjęta? Publiczność, która hołubi Paris Hilton zamęczającą kolejne biedne pieski, wyklęła aktorkę i okrzyknęła ją rozpustnicą. Jeden z brukowców zarzucił gwieździe rozpustny tryb życia i zasugerował, że prawdziwą przyczyną testów jest obawa przed zarażeniem się jakimś choróbskiem od jednego z licznych kochanków. Pojawiły się również komentarze, że wirus HIV jest problemem głównie ludzi bezdomnych oraz narkomanów. Sama zaś Johannson wiele razy została określona jako "puszczalska". Przypomnijmy, że aktorka jest już szczęśliwą małżonką... Nic dziwnego, że postanowiła odeprzeć atak:

"Wszyscy mi mówią, że powinnam się wstydzić, ale moim zdaniem nie mam czego. Pod moim adresem padają różne nieprzyjemne epitety, tylko dlatego, że zdecydowałam się na regularne badania na obecność wirusa HIV. Nie jestem puszczalska. Chciałam zauważyć, że badaniom poddałam się, zanim zostałam mężatką. Uważam, że każdy, kto nie jest w stałym i długim związku, powinien regularnie poddawać się takim testom" - cytuje zdenerwowaną gwiazdę jeden z portali.

SEKS NADAL TEMATEM TABU

Nie wiadomo jednak, czy następujące po tym argumenty przekonają konserwatywne społeczeństwo, czy może tylko pogrążą Scarlett w ich oczach:

"Nie spodziewałam się, że nasze społeczeństwo nadal jest takie zacofane. Okazuje się, że seks to nadal temat tabu. Wszyscy widzą tylko to, że robiąc te badania, przyznałam się, że mam życie seksualne, i to niekoniecznie z jednym partnerem. Nie rozumiem, dlaczego to ludzi szokuje" - mówi rozgoryczona gwiazda.

Piękna Scarlett z żalem stwierdza, że chciała wykorzystać popularność, by przekonać innych o tym, że warto dbać o swoje zdrowie. Wygląda na to, że amerykańska publicity jeszcze do tego nie dorosła. Ciekawe, co by było, jakby jedna z polskich gwiazd wytyczyła sobie podobny cel.