Główny bohater książki "Pocałunki na Manhattanie" Davida Schicklera miał intrygującą pasję. Kupował wybrance swojego serca eleganckie, kosztowne suknie i fundował jej profesjonalny makijaż. Potem szli na kolację do najdroższej w Nowym Jorku restauracji, później - do niego. Tam ustawiał ukochaną przed lustrem, sam stawał za nią i jednym szarpnięciem zrywał z niej jedwabne fatałaszki. Gdy stała naga i zszokowana przed zwierciadłem, on mówił w ekstazie: "Zobacz, jaka jesteś piękna". Dziwne?

W książkach i filmach aż roi się od takich niecodziennych fascynacji erotycznych. Jedni panowie lubią seks z paniami w szpilkach. Innych podniecają kobiety wyuzdane. Jeszcze inni lubią tylko w jednej pozycji...

Ilu ludzi, tyle erotycznych fascynacji i pragnień. I dlatego - zdaniem seksuologów - w co trzeciej polskiej sypialni dzieje się coś, co znacznie odbiega od akceptowanej społecznie normy - standardowego seksu w pozycji klasycznej, pod kołdrą.

Tylko za Twoją zgodą


No tak, ale co wtedy, gdy to właśnie Twoja sypialnia ma stać się tą "co trzecią", w której kochankowie uprawiają seks, wykraczający poza normy? Gdy to na przykład twój ukochany mówi: "Moja droga, kupiłem Ci buty. Czy mogłabyś się w nich ze mną kochać? ". I pokazuje ci czarne, frywolne kozaczki, nabijane ćwiekami, na obcasach tak niebotycznych, że rzeczywiście nie stanowią zagrożenia dla zdrowia tylko w łóżku.

Oczywiście on najczęściej nie mówi tego tak wprost. Raczej daje Ci w prezencie paczuszkę, a tam: niespodzianka. Lateksowy gorset albo właśnie kozaczki. Bywa tak, że zanim da Ci ten krępujący podarunek, bada grunt. Pokazuje zdjęcia. Opowiada, że widział na filmie... Albo przynosi "taki" film i namawia, byście razem go obejrzeli.

Nie wiesz, co o tym myśleć. Trochę jesteś zdziwiona, zszokowana. Trochę też zniesmaczona, że jego podniecają takie dziwactwa. Głowisz się, dlaczego. A przede wszystkim zastanawiasz się, czy to na pewno nie jest jakieś zboczenie. To, co jest w seksie dopuszczalne, a co już nie, od dawna zaprząta uwagę tysięcy seksuologów. Przyjęło się mówić, że to, na co oboje partnerzy wyrażają zgodę, jest w porządku. Jednak trzeba tutaj jeszcze zastanowić się, dlaczego wyrażają tę zgodę.

To nie ma być dowód miłości!

I czego tak naprawdę pragnie jedna, a czego druga strona. Być może Twój ukochany chce się kochać z Tobą tylko w jednej pozycji - jak bohater "Chłopięcego świata", grany przez Roberta de Niro. Tamten chciał jedynie "od tyłu" albo "na pieska". Stosunek twarzą w twarz w jego pojęciu nie wchodził w grę. Niby nic wielkiego - ot, po prostu istniejący wachlarz możliwości erotycznych został zawężony do dwóch, ale przecież nikt nikogo nie bije, nie krzywdzi. A jednak takie zachowanie nie jest w porządku.

Wróćmy do nieszczęsnych kozaczków na gigantycznym obcasie (buty to jeden z ulubionych "rekwizytów" łóżkowych mężczyzn). Przypuśćmy, że Twój luby, wręczając ci je, mówi: "Kochanie, od tej pory chciałbym, byś zakładała te buty za każdym razem, gdy mamy zamiar się kochać". I znowu - nie leje się krew ani łzy. Ale to też nie jest w porządku.

Dlaczego? Dlatego, że w obu tych przypadkach to, co miało być tylko przyprawą, rekwizytem (pozycja, buty), stało się ważniejsze od Ciebie. Nie ma nic złego w tym, gdy on chce od czasu do czasu, byś założyła buty do łóżka. Ale w momencie, gdy to ty stajesz się dodatkiem do butów, w waszej sypialni zaczyna się źle dziać. Bo to znaczy, że tak naprawdę on nie uprawia seksu z Tobą. Uprawia go z kozaczkami albo ze swoją ulubioną pozycją. A Ty - masz być tylko wieszakiem, kimś, kto pozwoli ubrać jego najskrytsze marzenia w realne kształty.

PRZECZYTAJ TAKŻE : >>> Czy i jak mężczyźni udają orgazm oraz >>> Wszystkie jego kochanki w jednym łóżku

>>> czytaj dalej


Partnerzy się nie poświęcają

Taki seks jest zły, bo jesteś w nim traktowana instrumentalnie, jak przedmiot. Mężczyźni mają różne pragnienia. Nie jest problemem dla kobiety zgodzić się od czasu do czasu na seks w szpilkach, kozaczkach czy jego ukochanej pozycji - dla niego, dla partnera, żeby sprawić mu przyjemność. Ale wiele erotycznych urozmaiceń budzi kontrowersje.

Tak jest z seksem oralnym i analnym. Pierwszy wielu kobietom wydaje się obrzydliwy. Drugiego mnóstwo pań się bardzo boi - bo jest nieznany, bo może boleć.

Może się zdarzyć, że gdy Ty powiesz "nie", on zarzuci Ci, że go nie kochasz, bo przecież gdybyś kochała, pragnęłabyś go każdym centymetrem swojego ciała i pożądałabyś i uwielbiała każdy centymetr jego ciała. Ale na pewne, odważniejsze rodzaje pieszczot, potrzeba po prostu czasu, większego zaufania, znajomości kochanka. A na inne nigdy nie przyjdzie właściwa pora: bo jeśli się czegoś boisz, nie powinnaś się na to godzić. Nie myśl, że on uzna, że jesteś pruderyjna, staroświecka, że odejdzie do innej, która będzie spełniała jego nawet najbardziej wyszukane zachcianki.

Seks to wasza wspólna sprawa

W sypialni nie jesteś jego złotą rybką, służącą do spełniania życzeń. Jakość waszego życia nie pogorszy się, jeśli nie będziecie uprawiali seksu analnego. Natomiast na pewno źle wpłynie na waszą relację, jeśli Ty zmusisz się do tego, choć będziesz czuła obrzydzenie. Godząc się na coś, co uważasz za wstrętne i czego tak naprawdę się boisz, zaburzasz równowagę waszej miłości. Odtąd to on jest tym, który "wymusił", a Ty tą, która "poświęciła się". Przyznasz, że taki podział ról raczej nie przypomina relacji partnerskich.

Czasami jego erotyczne fantazje wzbudzają w Tobie sprzeciw z całkiem innych powodów. Możesz uważać, że są... żenujące. Wyobraź sobie taką sytuację: w intymnej rozmowie Twój ukochany mówi, że marzy o tym, by założyć do łóżka... Twoje pończochy. Wydaje Ci się to tak dziwaczne, że aż niemęskie.

Ale przypomnij sobie Davida Beckhama, boga seksu: on otwarcie przyznaje się, że lubi czasami paradować w ciuszkach żony... Taki delikatny transwestytyzm wcale nie jest rzadki. Dla wielu mężczyzn bielizna - atrybut kobiecości, jest tak podniecająca, że przyjemność sprawia im nie tylko patrzenie na nią, ale też bezpośredni kontakt. Ale jak wielkie zaufanie trzeba mieć do partnerki, żeby powiedzieć jej coś tak wstydliwego!

Ciesz się więc i... potraktuj to jak zabawę. Bo tym w rzeczywistości są te wszystkie nietypowe przyjemności. To urozmaicenie, które pozwala wyjść z utartych ról. Pozwala wam wejść na nowy poziom intymności. O ile będziesz pamiętała o jednej zasadzie: nigdy nie przekraczaj tych granic, które - w głębi duszy - uważasz za całkowicie nieprzekraczalne. Dobrze jest poznawać nieznane, egzotyczne krainy także w sypialni. Ale wycieczki w pewne rejony mogą się zakończyć utratą zaufania i łączącego was uczucia. Dla zastrzyku adrenaliny chyba nie warto tak wiele ryzykować...

_____________________________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Albo trzyma piersi, albo łapie piłki
>>> Najpopularniejsze legendy o seksie
>>> Sprawdź, czy nie jesteś seksoholikiem