Dziennik Gazeta Prawana logo

Kiedy kobieta musi wyglądać jak one...

19 września 2008, 07:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Każde spojrzenie w lustro jest cierpieniem: wszystkiemu winne są za duży nos, za małe piersi i grube nogi. Ludzie cierpiący na dysmorfobię wyszukują defektów w twarzy i ciele. Nie mogą znieść swojego widoku. I zamiast szukać pomocy u psychologa, biegną do chirurga plastycznego. Jednakże ani lifting, ani operacja piersi nie przynoszą zadowalającego efektu...

Interes związany z pięknem kwitnie. Według badań niemieckiego Towarzystwa Chirurgii Estetycznej setki tysiące ludzi za naszą zachodnią granicą kładzie się na stołach operacyjnych. Ludzie poprawiają sobie nosy, biusty i pośladki. Tylko w 2006 roku aż 400 tysięcy osób kazało odessać sobie tłuszcz z newralgicznych miejsc na ciele.

Jednak - jak mówią statystyki - większość pacjentów po udanym zabiegu wcale nie czuje się szczęśliwsza. Stale cierpi na nieuzasadnione przekonanie o własnej odpychającej brzydocie.

U 80 proc. z nich odnotowano wręcz pogorszenie się stanu zdrowia po operacji - donosi klinika psychoterapii Christoph-Dornier w Munster. Wszystkiemu winne są zaburzenia w sferze emocjonalnej.

U siedmiu do piętnastu proc. klientów chirurgów plastycznych stwierdzono dysmorfobię. Dotkniętych chorobą osób nie można w żaden sposób zadowolić, gdyż zmiana wyglądu nie jest równoznaczna z usunięciem zaburzenia. Po operacji oni nadal uważają się za brzydkich... lub za jeszcze bardziej odpychających niż przed zabiegiem.

Według badań przeprowadzonych przez psycholożkę Ulrike Buhlmann z Uniwersytetu Humbold w Berlinie, pacjenci zwracają uwagę na defekty, których w ogóle nie ma lub są bardzo małe. Co więcej uniemożliwiają im one normalne funkcjonowanie. "Wiele dotkniętych osób ma myśli samobójcze lub zdążyło już porwać się na własne życie” - tłumaczy Buhlmann, która ma za sobą wieloletni staż w Stanach Zjednoczonych.

Jada Pinkett Smith, Eva Mendes czy Meg Ryan to kobiety, które potencjalnei mogą stać się wzorem do naśladowania dla chorych na dysmorfobię.

Zakłócenia w postrzeganiu siebie obciążają dotkniętych chorobą i wywołują u nich stany lękowe. Spędzają oni setki godzin na rozmyślaniach o swoim wyglądzie. Porównują się z innymi osobami, nadmiernie dbają o wygląd i maskują wydumane defekty, np. cienkie włosy przykrywają peruką. Cały czas szukają potwierdzenia złego wyglądu w lustrze lub w szybach.

Megan Fox, Carmen Electra i Kim Kardashian - kobiety te zdaniem osoby cierpiącej na zaburzenia postrzegania własnego wyglądu uosabiają piękno.

Ważne jest więc, by chirurg plastyczny w odpowiednim momencie wykrył dolegliwość i potrafił przekonać pacjenta, by najpierw skonsultował się z psychiatrą. Wyleczył lub zaleczył chorobę a potem pomyśłał o ty, co zrobić z koślawym noskiem...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj