1. Przygotuj świąteczne klasyki w lżejszej wersji

Praktycznie każdą świąteczną potrawę da się przygotować w lekkiej i zdrowej wersji. Zamiast smażyć rybę na tłuszczu, możesz ją upiec. Pierogi z wody będą o wiele mniej kaloryczne niż z patelni. Kapustę można przygotować bez zasmażki, a majonez wymieszać pół na pół z jogurtem naturalnym. Jeśli przy świątecznym stole jesteś w roli gościa, postaraj się wybierać spośród podawanych dań te najmniej tłuste. Bez obaw możesz zjeść barszcz z uszkami, pierogi z kapustą czy kapustę z grzybami. Zamiast ciast z kremem wybierz sernik lub szarlotkę – będą zawierać nie tylko mniej tłuszczu, ale i mniej białej mąki. Problemem mogą też być napoje. Zdecydowane zrezygnuj ze słodkich soków i napojów gazowanych. Popijaj wodę lub kompot z suszu – byle nie za słodki. Na poprawę trawienia idealna będzie zielona lub czerwona herbata.

2. Jedz to, co wyjątkowe

Absolutnie nie odbieraj sobie frajdy z jedzenia tego, na co czekasz cały rok. To jest właśnie czas, kiedy możesz się delektować najlepszymi na świecie pierogami mamy lub mistrzowskim makowcem babci. W pierwszej kolejności nakładaj na talerz dania, które szczególnie kojarzą Ci się ze świętami, albo takie, których nie znasz, a chcesz spróbować. Jeśli zostawisz je sobie na koniec – na pewno po nie sięgniesz mimo przejedzenia. Ale gdy od nich zaczniesz, bez problemu zrezygnujesz z mniej lubianych potraw. Odpuść też sobie pieczywo, ziemniaki czy słodycze – to są rzeczy, do których masz dostęp na co dzień.

3. Nie stawiaj porządku dnia na głowie

Najgorsze, co można zrobić, to nie jeść nic aż do kolacji wigilijnej, aby „zostawić sobie miejsce” na nadprogramowe kalorie. To zupełnie tak nie działa! Jeśli przez długi czas nic nie jesz, siadasz do stołu z „wilczym głodem”, nad którym trudno zapanować. To z kolei gwarantuje przejedzenie i złe samopoczucie w jego efekcie. Zjedzenie dużego posiłku po długiej przerwie spowoduje również gwałtowny wzrost poziomu glukozy oraz insuliny (hormonu, który wszystko, co zjesz, zamieni w tkankę tłuszczową). W Wigilię zjedz normalne śniadanie oraz 1-2 warzywne przekąski, a jeśli do wieczerzy siadacie wieczorem, zadbaj też o lekki obiad z dużą ilością warzyw. W Święta trzymaj się zasady, że lepiej jeść często, ale mało, niż rzadko, ale dużo.

4. Rusz się od stołu

Mimo że Święta kojarzą się głównie z zasiadaniem przy wspólnym stole, wcale nie muszą wyglądać właśnie w taki sposób. Jeśli w Twojej rodzinie tradycją jest wielogodzinne ucztowanie, jak najczęściej wstawaj od stołu – pomagaj w kuchni, podchodź do innych gości, baw się z dziećmi. Rozruszasz się i spalisz trochę kalorii. Nie od dziś wiadomo, że widok jedzenia zaostrza apetyt. Dzięki aktywności unikniesz odruchowego sięgania po kolejne dokładki. Koniecznie też wybierz się z rodziną na spacer lub łyżwy. Jeśli będzie śnieg, zabierz dzieci na sanki. Spędzisz niezapomniane chwile z bliskimi i zrobisz coś dobrego dla siebie.

5. Zakończ świętowanie w II dzień Świąt

Wiesz, jaki jest prawdziwy problem ze świątecznymi potrawami? Dojadamy je jeszcze długo po Świętach – w końcu „nic się nie może zmarnować”. Przede wszystkim nie pozwól, aby w domu zostały zapasy słodyczy. Nie ma takiej możliwości, żeby się im oprzeć po kilku dniach, w ciągu których przyzwyczailiśmy nasz organizm do cukru. Jeśli mamy gości, każdego z nich można przy wyjściu obdarować kawałkiem ciasta lub porcją ulubionej świątecznej potrawy. To, co się da, zamrażamy, pozostałe dania zjadamy w ramach planowych posiłków. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zjeść rybę po grecku na śniadanie, a na obiad kawałek pieczonego schabu z sałatką jarzynową. Chodzi o to, żeby nie dojadać zapasów jak najszybciej, w ramach dodatkowych przekąsek, bo sprzyja to przejadaniu się i utrwala nadplanowe kilogramy.

Pamiętaj, że nawet jeśli Twoja dieta w Święta nie będzie idealna, nie musisz się obwiniać. Ten czas jest po to, aby nacieszyć się rodzinnymi spotkaniami i pysznym, tradycyjnym jedzeniem. Zapomnij o stresie i odpoczywaj. Najważniejsze to wrócić do racjonalnej diety zaraz po zakończeniu Świąt.

Podziękowania za przygotowanie artykułu dla Adriany Szulińskiej, dietetyka LightBox.