Polki najczęściej sięgają po rozmiar 75-B, nie zastanawiając się, czy są to ich rzeczywiste wymiary. Jeśli biust nie jest w ich odczuciu wystarczająco uniesiony, korzystają z ramiączek, którymi starają się regulować wysokość, na której znajdują się piersi. Często cierpią więc z powodu wrzynających się sprzączek lub uciskających piersi fiszbin.

W świadomości Polek utwierdził się rozmiar 75-B jako ten, który powinny mieć. Po przeprowadzeniu brafittingu okazuje się, że ten rozmiar to nie jest 75-B, tylko tym rozmiarem jest 65-D, 70-D, a nawet 70-E – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Joanna Tylicka, brafitterka firmy bieliźniarskiej Panache.

Najczęstszym błędem, jaki popełniają Polki, jest dobieranie zbyt szerokiego obwodu biustonosza, a to właśnie on gwarantuje aż 80 procent podtrzymania biustu. Kiedy obwód okazuje się za duży, panie próbują podnosić biust coraz mocniej, ściskając ramiączka, co powoduje ból i dyskomfort, a nie przynosi zamierzonego efektu. Drugi, popularniejszy błąd to źle dobrana, za mała miseczka. W takiej sytuacji biust nie jest dobrze podtrzymany, więc opada i wylewa się z bielizny.

Ten biust może się wylewać, może gdzieś odstawać, poza tym jest za mocno ściśnięty i robi się tutaj tak zwana monopierś, czyli biust jest po prostu za mocno zebrany i źle wyeksponowany – podkreśla brafitterka.