Do niedawna zabieg przedłużania i zagęszczania rzęs był zarezerwowany jedynie dla gwiazd. Wraz ze wzrostem popularności stał się podstawową procedurą upiększającą, jak maseczka czy manicure.

- Przedłużanie rzęs metodą 1:1 jest zabiegiem polegającym na doklejeniu jednej rzęsy sztucznej do jednej rzęsy naturalnej. Może być on wykonywany zarówno w salonie kosmetycznym, jak i w domu - w odpowiednio przygotowanym do tego miejscu i przy dobrym oświetleniu - wyjaśnia Justyna Krauz, stylistka rzęs.

Jak podkreśla Maki Miura, szefowa Japan Eyelist Association, kobiety, mimo wielu obowiązków, są dziś bardzo skoncentrowane na swoim wizerunku i chętnie sięgają po metody, które pozwalają im bez większego wysiłku podkreślić urodę.

Popyt na przedłużanie i zagęszczanie rzęs sprawił, że na rynku pojawiło się coraz więcej specjalistów wykształconych w tej dziedzinie. Na uniwersytecie Kubota Beauty and Hairdressing College w Nakano Ward, Tokyo zorganizowano specjalne zajęcia, które kształcą specjalistów od przedłużania rzęs. Na kursach studentki zgłębiają swoją wiedzę na temat medycyny i chemii, znacznie wykraczającą poza podstawową wiedzę osób zajmujących się przedłużaniem rzęs. Jest to pozytywna tendencja, tym bardziej, że zabieg wykonany przez niewykwalifikowaną osobę może doprowadzić do wielu powikłań.

Skutkiem źle wykonanego zabiegu mogą być w najlepszym przypadku "nietrwałe" rzęsy, w najgorszym, podrażnienia oczu.

- Przedłużenie rzęs przez osobę niewykwalifikowaną może mieć przykre, a nawet bolesne skutki. Jeśli stylistka używa tanich i słabej jakości produktów, nasze rzęsy mogą się posklejać i trudno będzie je uratować. Błędem jest również przyklejenie rzęs zbyt blisko powieki - klientka będzie odczuwała wtedy dyskomfort, powieki mogą swędzieć, a po czasie nawet boleć - wyjaśnia Krauz. 

>>> ZOBACZ RÓWNIEŻ!