Promocje, kupony rabatowe i vouchery, które proponują zabiegi estetyczne i operacje plastyczne w atrakcyjnych cenach skutkuje tym, że konsumenci wykupują zabiegi, na które wcześniej by się nie zdecydowali. A na pewno z większą rozwagą podeszliby do podjęcia decyzji o poprawieniu sobie urody, zauważają specjaliści z Brytyjskiego Stowarzyszenia Chirurgów Plastyków.

Specjaliści apelują do kolegów po fachu, aby zaprzestali sięgania po krzykliwe i agresywne kampanie zachęcające do poprawiania mankamentów urody. Przyznają również, że ten segment branży nie powinien korzystać z takich chwytów reklamowych.

- Serwisy oferujące zniżki na różne produkty, w tym także na operacje plastyczne i zabiegi upiększające, bardzo wciągają potencjalnych klientów - przyznał Nigel Mercer, były prezes Stowarzyszenia. - Oferowane promocje wywołują w pacjencie przeświadczenie "zdobyłem to w promocyjnej cenie, więc muszę z tego skorzystać". Jest to bardzo niebezpieczne, bo gdyby nie te promocje, te osoby nigdy nie podjęłyby decyzji o skorzystania z zabiegu - dodaje.

Obecny prezes Stowarzyszenia, Fazel Fatah, podkreśla, że operacje plastyczne stały się zwykłym towarem jak ubrania, czy kosmetyki.

- Jesteśmy przekonani, że reklamowanie operacji plastycznych powinno być zakazane. W końcu nie widzimy reklam zachęcających pacjentów do operacji biodra, czy usunięcia pęcherzyka żółciowego. Dlaczego więc mielibyśmy reklamować operacje plastyczne? - zastanawia się Fatah.

- Operacje plastyczne coraz częściej traktowane są jak wizyta u kosmetyczki. Jednocześnie pacjenci mają w stosunku do tych zabiegów nierealne oczekiwania. Zapominają przy tym, że często są to bardzo poważne operacje, których efekty niejednokrotnie zostają na całe życie. Dlatego jesteśmy przeciwnikami reklamowania ich w sposób, który pomija ich powagę. Sprzeciwiamy się również promocjom, które powodują, że zabiegi estetyczne stają się dostępne dla każdego, co skłania konsumentów do podejmowania nierozważnych i nieodpowiedzialnych decyzji - wyjaśnił Fatah.