- Barack i ja ćwiczymy codziennie. Kiedy on nie podróżuje, jest to pierwsza rzecz, którą wspólnie robimy. Dzięki temu spędzamy razem czas rano. Zazwyczaj na siłownię wstaję przed nim - wyjaśnia Michelle Obama.

Nawet w podróży żona prezydenta USA nie zapomina o swoim porannym rytuale. Dlatego niezależnie od okoliczności w jej grafik zawsze wpisany jest czas na gimnastykę.

- Mam ze sobą skakankę i gumowe opaski, które można zabrać ze sobą wszędzie. Dzięki temu wszędzie mogę ćwiczyć. Czasem, kiedy nie mam przy sobie skakanki, albo nie mam miejsca, wykonuję półgodzinny zestaw - robię pajacyki, pompki, przysiady i powtarzam ten zestaw ćwiczeń - dodaje Obama.

Pierwsza dama Ameryki podkreśla również, że za jej doskonałą sylwetką i kondycją fizyczną stoją nie tylko ćwiczenia, ale i zdrowa zbilansowana dieta. Ma również nadzieję, że te zdrowe nawyki przejmą w przyszłości jej córki, Malia i Sasha.

- Zaskakujące jest to, że najzdrowszym nawykiem jest wspólne jedzenie kolacji o regularnych porach. Myślę, że lekceważymy istotę wspólnego spożywania posiłków, zasiadania przy stole w gronie rodziny. Wiem, że dla wielu rodzin jest to trudne - wyjaśnia Obama.

Żona prezydenta USA zdradziła również jego kulinarne słabości. - Barack uwielbia chipsy z salsą i guacamole. Wprost nie może się od nich oderwać. Moją słabością są frytki, na szczęście ich przygotowanie wymaga trochę czasu, nie można tak po prostu po nie sięgnąć, to czasem pomaga powstrzymać pokusę. Ale jeśli już znajdą się pod ręką, jestem przegrana - dodaje Michelle.

>>> ZOBACZ ZDJĘCIA!