Cały zabieg opalania natryskowego trwa około 30 minut. Polega na zroszeniu ciała substancją, która przypomina brązową mgiełkę, a jest rozpylana za pomocą urządzenia przypominającego to stosowane do opryskiwania np. drzew. Cała przyjemność kosztuje około 100-200 złotych, jeśli decydujemy się "opalić" całe ciało, a kilkadziesiąt, jeśli brązowa ma się stać sama twarz i dekolt.

O ile to, jak odbywa się zabieg opalania natryskowego, nie pozostawia wątpliwości, o tyle efekty już tak. Kobiety, które skorzystały z tego rodzaju opalania podnoszą argument zdrowotny. Opalanie natryskowe nie ma nic wspólnego ze szkodliwym dla zdrowia solarium. Substancja, która jest rozpylana na ciało, nie tylko nadaje mu brązowy czy oliwkowy kolor, ale też nawilża skórę.

Jednak jeśli chodzi o to, co zostaje na skórze, relacje są już skrajnie różne.

Jestem 2 dni po tym opalaniu i wyglądam, jak straszydło, cała w plamach! Jakbym się samoopalaczem posmarowała, nie widzę różnicy!!!!!!!!!!!!! Straciłam 100zł, a za samoopalacz zapłaciłabym 10zł - napisała jedna z użytkowniczek forum wizaz.pl. 

Moim zdaniem nie jest to warte takich pieniędzy (płaciłam 100 zł za całe ciało). Miałam zacieki na dłoniach:/, efekt nie wyglądał zbyt naturalnie(dokładnie tak jak po kilkukrotnym nałożeniu balsamu brązującego). Pamiętam, że po określonym czasie trzeba było wziąć prysznic( chyba po ok 10 godz od zabiegu) i wtedy dosyć mocno ''wyblakłam'', ale przynajmniej nie wyglądałam tak sztucznie, jak od razu po tym opalaniu. Jeśli chodzi o inne wady, to właśnie mi nie schodziło to równo i ubrania były brudne - napisała inna.