W 50. rocznicę śmierci hollywoodzkiego symbolu seksu, brytyjski dom perfumeryjny Floris sięgną do swoich archiwów, aby dokonać niezwykłego odkrycia. Okazuje się, że w łóżku Monroe towarzyszył nie tylko kultowy zapach Chanel, ale i mniej znana mieszanka aromatów brytyjskiego domu perfumeryjnego, Floris Rose Geranium.

Pracownicy Floris natknęli na się na wcześniej niepublikowane zamówienie Monroe. Aktorka zażyczyła sobie sześciu flakonów z ich zapachem. Perfumy miały zostać wysyłane ze sklepu Floris w Jermyn Street w Londynie do hotelu Beverly Hills w Kalifornii, w którym przebywała Monroe.

Niestety, perfumy nie doczekały się takiego rozgłosu jak zapach francuskiego domu mody.

Perfumy Floris Rose Geranium po raz pierwszy zostały zaprezentowane w 1890. Zapach łączył w sobie na tamten czas nietypową nutę geranium zmieszaną z rześką wonią cytrusów. Tradycyjnie bazą zapachu były wyraziste aromaty drzewne z nutą cedru w roli głównej.