Myślisz, że ludzi trzeba namawiać do tego, żeby zadbali o zdrowie?

Paulina Holtz: - Niestety, rzeczywistość, w której żyjemy jest taka, że trzeba nagłośnić coś medialnie, żeby zwrócić na to uwagę. Ludzie zapominają o swoim zdrowiu. Dlatego taka dyskusja medialna spełnia bardzo istotną rolę.

Dbamy o naszych mężów, dzieci, robimy im badania, dbamy o wszystkich dookoła, zapominając, że nas też może dopaść choroba. W życiu jak w samolocie - najpierw sobie, potem innym - najpierw zakładamy sobie maskę tlenową, potem dziecku.

Ty również angażujesz się w takie kampanie.

Od wielu lat wspieram Fundację Matio, która nagłaśnia problem mukowiscydozy, choroby, o istnieniu której nie miałam pojęcia. Dziś, dzięki działaniom różnych fundacji, badaniami przesiewowymi objęte są wszystkie noworodki, w całej Polsce. Kiedy rodziłam, nie miało to miejsca, tylko kilka województw prowadziło takie badania. Jak widać, działania medialne dają wymierny efekt. Nie tylko zwracają uwagę na jakiś problem, ale sprawiają, że jest on mniej wstydliwy.

Jak w takim razie ty dbasz o zdrowie?

Staram się zdrowo odżywiać i przestrzegać podstawowych zasad - nie palę papierosów, prawie nie piję alkoholu. Uprawiam dużo sportu. Regularnie robię badania, kontroluję piersi, ponieważ nie jem mięsa, raz na pół roku sprawdzam poziom żelaza w organizmie. Zwracam uwagę na to, co wkładam do koszyka, kupuję produkty spożywcze tylko ze sprawdzonych źródeł.

Wspomniałaś, że jesteś wegetarianką. To była potrzeba serca, czy eksperyment, który trwa do dziś?

Trwa to tak długo, że nie pamiętam jak to się stało. Tak po prostu wyszło. Pewnego dnia zorientowałam się, że od miesiąca nie jadłam mięsa. Pomyślałam "albo wytrzymam kolejny miesiąc, albo nie". Należę do osób, które nie mogą sobie same nic narzucić. Jak tylko stosuję wobec siebie jakieś nakazy i zakazy, to natychmiast łamię zasady. Nie jem mięsa od 17 lat. Mam poczucie, że jest to produkt, który niesie ze sobą dużo zagrożeń. Hormony, wątpliwa pasza, którą karmione są zwierzęta - jako mama dwóch córek bardzo zwracam na to uwagę. Choć nie ukrywam, że wegetarianizm ma nie tylko wymiar zdrowotny i dietetyczny. Los zwierząt ma dla mnie znaczenie.