Otyłość od dawna wymieniano jako jeden z czynników utrudniających poczęcie dziecka. Dotychczas lekarze nie wiedzieli jednak, dlaczego dodatkowe kilogramy mają negatywny wpływ na płodność kobiet. Wyjaśniły to dopiero badania Cadence Minge z Research Centre for Reproductive Health w Adelajdzie.

Australijska uczona przeprowadziła serię eksperymentów na myszach. W ich trakcie zbadała komórki jajowe, z których po zapłodnieniu miały się rozwinąć młode. "Skoncentrowaliśmy się na komórkach jajowych, bo to one są bezpośrednio związane z płodnością. W końcu to z nich powstaje zygota i zarodek" - mówi DZIENNIKOWI Minge.

W ramach eksperymentu naukowcy zafundowali potencjalnym mysim mamom wysokotłuszczową dietę. Tłuszcze stanowiły aż 22 proc. pożywienia podawanego gryzoniom. "Proporcje składników odżywczych były podobne do tych, jakie występują w jedzeniu typu fast food" - tłumaczy autorka badań. Po kilku tygodniach tuczenia uczeni pobrali od myszy komórki jajowe. Następnie porównali je z jajeczkami gryzoni będących na zdrowej diecie (6 proc. tłuszczów). "Okazało się, że duża ilość tłuszczów w pożywieniu uszkadza komórki jajowe znajdujące się w jajnikach" - mówi Minge - "z tego powodu już po zapłodnieniu komórka jajowa nie podlega prawidłowym podziałom. W efekcie zarodek nie rozwija się i prędko obumiera".

Dalsze badania wykazały, że w całym mechanizmie kluczową rolę odgrywa białko PPAR-gamma. W dużych ilościach białko to występuje w komórkach pęcherzykowych, których zadaniem jest odżywianie jajeczek w jajnikach. PPAR-gamma pełni tam funkcję receptora. "Odkryliśmy, że od zachowania i aktywności tego białka zależy, w jaki sposób otyłość wpływa na komórki jajnika, w tym komórki pęcherzykowe" - mówi Minge.

Gdy w organizmie jest dużo tłuszczu, receptor inaczej pracuje, a w efekcie zmienia się praca całej komórki pęcherzykowej. Szczegóły tego procesu nie są jeszcze znane. Wiadomo jednak, że w jego rezultacie jajeczko pozostaje nieodżywione, co uniemożliwia prawidłowy rozwój zarodka. Minge postanowiła sprawdzić, co się stanie po sztucznym pobudzeniu receptora PPAR-gamma. Użyła do tego leku o nazwie rozyglitazon, który stosuje się w leczeniu cukrzycy. Substancja ta jest znana z działania na białka PPAR-gamma. Jak się okazało, podanie leku odwróciło negatywne skutki wywołane otyłością.

"Lek sprawił, że komórki pęcherzykowe zachowywały się normalnie, tak jakby nadmiar tłuszczu im nie szkodził. Po zapłodnieniu jajeczka podlegały prawidłowym podziałom, a wczesny rozwój zarodka przebiegał w zwykłym tempie " - mówi Minge. Badaczka zastrzega jednak, że użyty w doświadczeniu lek nie może być w żadnym wypadku podawany ludziom. Rozyglitazon powoduje bowiem wiele skutków ubocznych, m.in. zatrzymuje płyny w organizmie, osłabia strukturę kości oraz zwiększa ryzyko ataku serca. Dlatego został wpisany na listę leków, których nie stosuje się w leczeniu kobiet ciężarnych i nie testuje się na przyszłych matkach.

"Nasze badania są na bardzo wczesnym etapie, a doświadczenia z użyciem rozyglitazonu były prowadzone na myszach" - zaznacza Minge. Stąd jej eksperymenty to dopiero początek poszukiwania substancji, która pomoże leczyć niepłodność wywołaną nadmierną wagą. Badaczka podkreśla, że jej doświadczenia pokazały, jak wielki wpływ na zdrowie kobiety ma dieta. "Mam nadzieję, że moje odkrycie sprawi, że ludzie zaczną zdawać sobie sprawę z konsekwencji niezdrowego odżywiania" - mówi Minge.



Mężczyźni też powinni schudną
Dorota Firley:
Czy otyłość może powodować niepłodność u mężczyzn?
Dr Jan Karol Wolski*:
Nie bezpośrednio. Jednak otyłość i nadwaga to niektóre z przyczyn obniżenia potencjału płodności panów. U otyłych mężczyzn z obwodem pasa powyżej 94 cm diagnozujemy zespół metaboliczny, który charakteryzuje się zaburzeniami gospodarki tłuszczowej (hyperlipidemia), podwyższonym poziomem glukozy we krwi (cukrzyca) i nadciśnieniem tętniczym. To wszystko powoduje szybszy rozwój miażdżycy także w obrębie jąder i prącia, obniżając sprawność seksualną oraz produkcję plemników.

Kiedy zgłasza się do pana para mająca problemy z płodnością, a mężczyzna ma nadwagę, to zachęca go pan do odchudzania?
Rozmawiam o tym z pacjentem już na pierwszym spotkaniu. Niestety, mężczyźni są mniej niż kobiety zmotywowani do wysiłku, jakim jest odchudzanie.

Czy w ostatnich latach zwiększa się liczba pacjentów z nadwagą lub otyłością?
Zdecydowanie tak! Coraz częściej zdarza się, że muszę prosić w czasie badania o wciągnięcie brzucha, czy wręcz podnosić go barkiem, by dobrze zbadać pacjenta. Co niepokojące, dotyczy to młodych mężczyzn, głównie z dużych miast i miasteczek (choć może rzadziej trafiają do mnie pacjenci ze wsi i stąd ta obserwacja). Myślę, że to głównie efekt nieracjonalnego trybu życia, zwiększającego się udziału fast foodów w naszym menu i słabej aktywności fizycznej. Ostatnio podróżowałem po Chinach - tam nie spotyka się praktycznie otyłych ludzi. Jednak już w Hongkongu czy Macao, gdzie wpływy kultury europejskiej są większe, widać na ulicach młodzież utuczoną wysokotłuszczową i wysokokaloryczną dietą!

Kobietom w ciąży zaleca się odpowiednią dietę. A co z mężczyznami?
Przede wszystkim muszą przejść na dietę niskokaloryczną, bogatą w wielonienasycone kwasy tłuszczowe, czyli ryby, oliwę. Do tego trzeba jeszcze dodać przynajmniej godzinę wysiłku fizycznego dziennie. Oczywiście nie mogą to być ruchy ręką na klawiaturze komputera czy pilocie telewizora. Zalecamy intensywny spacer, pływanie, bieganie, coś, co sprawia największą frajdę. Omawiając temat męskiej płodności, warto jeszcze wspomnieć o negatywnych skutkach palenia papierosów. Niszczą one w sposób drastyczny naczynia krwionośne i komórki rozrodcze, co w połączeniu z otyłością jest wręcz zabójcze dla płodności mężczyzn.

*Dr Jan Karol Wolski, urolog FEBU, konsultant ds andrologii w Przychodni "nOvum"


Najważniejsza jest zmiana diety
Dorota Firley:
Otyłe kobiety mają spore problemy z zajściem w ciążę, prawda?
Dr Katarzyna Kozioł*:
Oczywiście. Od wielu lat wiadomo, że nadwaga powoduje zaburzenia jajeczkowania. Zjawisko to obserwuję również w swojej praktyce.

Co w takiej sytuacji może zrobić lekarz?
Niejednokrotnie trzeba sięgnąć po wsparcie farmakologiczne. Ale to nie wystarczy! Rozpoczynając leczenie niepłodności, równolegle zalecamy walkę z nadwagą. Trzeba jednak pamiętać, że samo odchudzenie to też za mało. Potrzebna jest trwała zmiana diety, tak by z jednej strony zmniejszyła się masa ciała, a z drugiej - organizm otrzymywał wszystkie potrzebne składniki odżywcze.

Czy miała pani jakiś sukces w odchudzaniu - pacjentka schudła, a potem zaszła w ciążę?
Tak. Leczyłam kobietę z dużą nadwagą, która nie mogła zrzucić zbędnych kilogramów. Po dwóch nieudanych próbach zapłodnienia pozaustrojowego zaparła się i schudła 24 kg. Następnie... samoistnie zaszła w ciążę.

Czy kobieta planująca ciążę powinna stosować jakąś szczególną dietę?
Przede wszystkim musi odżywiać się racjonalnie i zdrowo, aby nie powstały u niej niedobory żywieniowe i witaminowe. Dlatego najlepiej odchudzać się, ograniczając kalorie i dostarczając jednocześnie organizmowi wszystko, co niezbędne. Wszelkie drakońskie diety nie są polecane, ponieważ łatwo po nich o efekt jo-jo. Mogą również spowodować zbyt dużą utratę wagi, co może prowadzić do zaburzeń hormonalnych z utratą miesiączek włącznie.

Co jeszcze - poza otyłością - utrudnia zajście w ciążę?
Zanieczyszczenie środowiska i praca w szkodliwych warunkach (z substancjami promieniotwórczymi, szkodliwymi odczynnikami chemicznymi, w wysokiej temperaturze itp). Innym ważnym czynnikiem jest odsuwanie macierzyństwa na później. Pary niejednokrotnie decydują się na pierwsze dziecko po 30. roku życia, bojąc się nieustabilizowanej sytuacji ekonomicznej, kłopotów w pracy i trudności z jej znalezieniem po zakończeniu urlopu macierzyńskiego. Tymczasem trzeba pamiętać, że płodność, szczególnie kobiet, maleje wraz z wiekiem. Znacząco spada po 35. roku życia, drastycznie - po 40.

*Katarzyna Kozioł, ginekolog-położnik, Przychodnia Leczenia Niepłodności "nOvum"