Nie możesz się go pozbyć, pokonać, zwalczyć - to byłoby wręcz szkodliwe. W ten sposób pozbawiłabyś się pierwotnego mechanizmu obronnego, nazywanego kiedyś reakcją - walcz lub uciekaj. Mechanizm ten w trudnej, krytycznej sytuacji może uratować ci życie.

Wyobraź sobie ciemną, pustą ulicę, którą wracasz z pracy. Nagle czujesz, że ktoś chwyta Twoją torebkę. Jesteś przerażona - wydaje Ci się, że nie masz siły, nie dasz rady napastnikowi i wtedy… włącza się mechanizm stresu. Organizm uruchamia łańcuch reakcji, dzięki którym możesz biec szybciej niż Ben Johnson (jeśli zdecydujesz się na wariant - uciekam) lub uderzać pięścią z siłą Mike’a Tysona (jeśli wybierzesz walkę). Wnioski? Zamiast walczyć ze stresem, poznaj jego mechanizm i postaraj się z nim zaprzyjaźnić.

Co Cię stresuje?
Opisana wyżej scena pewnie okazałaby się stresująca dla każdej z nas. Ale sprawa nie zawsze jest tak oczywista. To, co Ty odczuwasz jako zagrożenie, np. spóźnienie do pracy, dla kogoś innego jest zwykłą błahostką. Mimo rozbieżności można więc spróbować wyobrazić sobie sytuacje, które byłyby równie stresujące dla większości ludzi. Badania Thomasa Holmesa i Richarda Rahe’a (psychiatrów z Washington University w Seattle) pokazują, że najsilniej przeżywamy wydarzenia takie jak: śmierć współmałżonka, rozwód, separacja, kara więzienia, utrata pracy i… zawarcie związku małżeńskiego. A zatem stresujące jest nie tylko to, co oceniasz jako złe bądź przykre, ale również to, co Cię uszczęśliwia.

Walcz albo uciekaj
W stresującej sytuacji Twój organizm produkuje chemiczny koktajl. Dawkę wstrząsową hormonów, które powodują szereg reakcji. To fantastyczny stan - znajdując się w nim, możesz przekraczać granice swoich możliwości. Nie bez powodu wielu ludzi twierdzi, że lubią pracować w stresie. Lepiej im się wtedy myśli, sprawniej funkcjonują. Ty też możesz wykorzystywać dobroczynne skutki stresu, ale uważaj, by robić to umiejętnie. Wyobraź sobie, że jesteś menedżerem stresu - korzystaj z niego z umiarem i jedynie wtedy, gdy naprawdę tego potrzebujesz. Pożyteczny jest tylko stres krótkotrwały, gdy organizm znajduje się w fazie mobilizacji. Stosuj też strategię kija i marchewki - skłoń organizm do działania na najwyższych obrotach, ale potem pozwól mu się zregenerować. To bardzo istotne. W stresie organizm korzysta ze zgromadzonych zapasów i rezerw energii, potencjału chemicznego i pokładów emocjonalnych. Po każdej akcji mobilizacyjnej magazyny świecą pustkami. Musisz je napełnić.

Odnawianie rezerw
Czym i jak wypełnić puste magazyny? Masz do dyspozycji trzy źródła zasobów, wszystkie równie cenne i ważne.

RELAKS Oznacza nie tylko powszechnie znane i często stosowane ćwiczenia oddechowe, jogę, spacery czy wycieczki rowerowe. Relaksem jest każda aktywność przeciwna do tej, która wypełnia ci większość dnia. A zatem, jeśli przez cały dzień siedzisz za biurkiem, relaksem będzie dla Ciebie chodzenie. Jeśli pracujesz w hałasie, np. uczysz w podstawówce - ulgę przyniesie Ci wypicie filiżanki herbaty w ciszy i spokoju. Jeśli często jeździsz w delegacje, najlepiej naładujesz akumulatory, odpoczywając w domu.

SEN 7-8 godzin to standard. Zdarzają się jednak osoby, które nie potrzebują aż tak długiego snu. Jeśli przesypiasz 6 godzin, a rano budzisz się rześka i wypoczęta, to znak, że Twój organizm po prostu szybciej się regeneruje.

JEDZENIE W stresie organizm pracuje z pustym żołądkiem. To, co zjadłaś jest trawione i błyskawicznie spalane. Chodzi o to, by uniknąć dodatkowych obciążeń. Dlatego tak ważne jest, byś po okresie mobilizacji szczególnie zadbała o menu. Nie powinno w nim zabraknąć kakao, orzechów, pistacji, suszonych owoców i warzyw strączkowych. To bardzo dobre źródła magnezu i potasu - pierwiastków, które w stanie mobilizacji zużywasz błyskawicznie, a które są kluczowe dla pracy mózgu i serca.

To trwa zbyt długo
Niestety, niełatwo jest dobrze zarządzać stresem. Czasami zdarza się, że stan napięcia trwa zbyt długo, a Ty nawet tego nie zauważasz. Przekraczasz niewidzialną linię i przechodzisz z pożytecznej fazy mobilizacji do fazy rozstrojenia. Twój organizm jest wtedy w takim stanie, jak samochód, którym jeździłabyś 150 km/h po wyboistych, polnych drogach. Długo się nie da. Trzeba zwolnić, czasem zaparkować, zatankować. W przeciwnym razie i tak już kiepska sytuacja jeszcze się pogorszy i organizm z fazy rozstrojenia przejdzie w fazę destrukcji. A to oznacza poważne kłopoty. Wracając do metafory z samochodem, można powiedzieć, że teraz jedziesz po pustyni na najwyższych obrotach i bez oleju w silniku. Zdrowie zaczyna poważnie szwankować. Zwykle pierwszy choruje organ, który od urodzenia miałaś najsłabszy. U jednych "uaktywnią się" wrzody żołądka, u innych tarczyca. Mogą pojawić się choroby lub zaburzenia psychiczne czy kryzysy osobowości. Wówczas nie poradzisz już sobie sama, musisz szukać pomocy u specjalisty.

Utrzymaj go w ryzach
Jaki jest zatem najskuteczniejszy sposób na stres? Utrzymanie go w ryzach i niedopuszczenie do tego, by z fazy krótkotrwałej przeszedł w stan przewlekły. Pytanie, po czym poznać, że stres trwa już zbyt długo. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Dla Ciebie "zbyt długo" może oznaczać tydzień, a dla Twojej przyjaciółki miesiąc. Odporność na stres zależy od wielu spraw - Twojej kondycji psychicznej, cech charakteru, okoliczności itd. Ale przeciążony organizm wysyła sygnały ostrzegawcze. Jeśli nauczysz się je rozpoznawać, zawsze zareagujesz w porę.

Test: Czy stres jest jeszcze Twoim przyjacielem, czy już zamienił się we wroga? Sprawdź, w jakim stopniu poniższe zdania dotyczą Ciebie. Wybierz jedną z trzech możliwości.

1. Kładziesz się spać na 7-8 godzin, a budzisz się niewyspana.
- rzadko - czasami - często

2. Masz problemy z zasypianiem.
- rzadko - czasami - często

3. Trudno Ci skupić się na pracy, nie możesz się skoncentrować.
- rzadko - czasami - często

4. Cierpisz na nieuzasadnione bóle głowy.
- rzadko - czasami - często

5. Masz problemy z jedzeniem (albo się objadasz, albo głodzisz).
- rzadko - czasami - często

6. Oblewasz się potem.
- rzadko - czasami - często

7. Czujesz przyspieszone bicie serca i kłucie w klatce piersiowej.
- rzadko - czasami - często

8. Czujesz się samotna, opuszczona i wyobcowana.
- rzadko - czasami - często

9. Irytujesz się z byle powodu.
- rzadko - czasami - często

10. Czujesz się przytłoczona, wydaje Ci się, że masz zbyt dużo rzeczy do zrobienia.
- rzadko - czasami - często

Teraz połącz wszystkie zaznaczone odpowiedzi linią biegnącą w dół. Im bliżej prawej strony znalazła się Twoja linia, tym większe prawdopodobieństwo, że stres już przestał być Twoim przyjacielem. Niepostrzeżenie mogłaś przejść z pozytywnej fazy mobilizacji do niekorzystnej fazy rozstrojenia. Powinnaś jak najszybciej zregenerować organizm. Jeśli to możliwe, weź kilka dni urlopu, zatroszcz się o siebie, zadbaj o dietę. Możesz też sięgnąć po tabletki uspokajające, takie jak Kalms czy Persen. Jeśli po dwóch tygodniach objawy nie miną, skonsultuj się z lekarzem.

Oblicza stresu
Psychologowie podzielili stres na trzy fazy, w zależności od stopnia jego natężenia.

Faza mobilizacji - pozytywna. Sprawniej myślisz, szybciej reagujesz, koncentrujesz się na zadaniach, które masz do wykonania.

Faza rozstrojenia - negatywna. Trudno skupić uwagę, myśleć logicznie, przewidywać skutki własnego działania. Możesz odczuwać strach lub gniew.

Faza destrukcji - bardzo zła. Trudniej wtedy właściwie ocenić sytuację i poradzić sobie z nią. Brak motywacji do działania. Skłonność do reakcji histerycznych, czasem agresywnych.

Twoje ciało w stresie, czyli pełna mobilizacja
Podwzgórze uruchamia produkcję endorfin - Twoich naturalnych środków przeciwbólowych. Zaczynasz lepiej słyszeć. Źrenice rozszerzają się, widzisz ostrzej. W ustach czujesz suchość. Nadnercza wydzielają hormony: kortyzol, adrenalinę oraz noradrenalinę. Przyspiesza akcja serca i podnosi się ciśnienie krwi. Krew odpływa z układu pokarmowego i napływa do dużych mięśni. Włoski na całym ciele "stają dęba", jesteś bardziej wrażliwa na dotyk i wibracje.