"Bądź spokojna. Nie panikuj. Wszystko będzie dobrze" - powtarzałam w myślach w drodze do pracy. Z jednej strony czułam się, jakby ktoś przeciągnął mnie przez maszynkę do mielenia mięsa, z drugiej ta nerwowa adrenalina wywoływała u mnie dziwną nadpobudliwość.

Zaczęłam przereagowywać pewne sytuacje. W autobusie prawie nakrzyczałam na faceta, który nadepnął mi na (gołe!) palce. Normalnie pewnie zasyczałabym tylko z bólu, a dzisiaj posłałam mu delikatną "wiązkę" mocnych słów (pod nosem). Swoją drogą - kobiety są biedne latem. Szczególnie te, które korzystają z komunikacji miejskiej. A w zasadzie pokrzywdzone są ich stopy. Ludzie przepychając sie do wyjści nie patrzą pod nogi. Niektórzy z braku kultury, inni bardzo się spieszą. Ci drudzy na szczęście bardzo wylewnie przepraszają i wtedy nie mam sumienia na nich krzyczeć. Nawet wtedy, gdy gdy moje palce zostają "prawie" zmiażdżone:-))))))
No i wczoraj facet mnie wylewenie przeprosił (może nawet się za mocno spoufalał, bo zaczął miętolić moją rękę) . Miał pecha, bo ja byłam w fatalnym nastroju i zrobiło się nieprzyjemnie. Było, minęło. Każdy z nas miewa takie dni, prawda?

Dziewczyny w pracy od razu zorientowały się, że ciężko będzie ze mną wytrzymać... Na początku zgrabnie schodziły mi z drogi. Potem dostałam kilka maili z pytaniami: Jak u mamy? Czy wszystko ok? Jak się trzymam? Po południu odważyły się do mnie podejść (musiałam wygladać naprawdę groźnie, jeśli obawiłały się konforontacji ze mną:-)))) i jedna przez drugą mnie pocieszały. Proponowały także pomoc i polecały specjalistów.

Po pracy wyciągnęły mnie na spacer na Pola Mokotowskie. Stwierdziły, że absolutnie nie mogę być teraz sama, i że nie ma to jak obecność życzliwych duszyczek.
Udało mi się nawet odprężyć. Kaśka (specka od dowcipów) sypała kawałami jak z rękawa, a Magda dostarczała plotki nie tylko o celebrities:-))))))

Dostałam także sms-a od Krzysia z pracy. Pełnego buziaczków, uśmieszków i zapewnień, że jest ze mną myślami w tej trudnej dla mnie sytuacji.

Na basen nie zdążyłam. Trudno. Jutro nadrobię. Ale zdecydowałam się na wieczorny trening w Gymnasionie. Krzyś stwierdził, że trzymam się dużo lepiej niż we wtorek i biją ze mnie wewnętrzna siła i optymizm. Wczoraj mi nie odpuścił. Zacisnęłam zęby i ćwiczyłam.....

Partnerzy akcji:

www.zielonakawa.pl
www.osirtargowek.waw.pl
www.celebrity.com.pl
www.genesisclinic.pl
www.gymansion.pl