Obudziałam się wcześnie rano, bo słonko wdzierało się do mojego pokoju, prosząc o powstanie na baczność:-). Najpierw zjadłam śniadanko: jogurt activia truskawkowy ( wiem powinnam jeść rzeczy naturalne, ale one "gryzą" mnie w podniebienie, więc wybrałam zamiennik, ale w mniejszych ilościach:-)), do tego 2 kromki chleba wasa. I tyle

- "Marcelinka jest nieprzygotowana!" - żartowała Magda, gdy namawiałam rodzinkę na wypad za miasto. - "Mała kobietka nie może wyskoczyć na publiczną plażę na golasa! To nie przystoi młodej damie."
A moja słodka siostrzenica uśmiechała się do wszystkich zalotnie, jakby chciała powiedzieć: Ojojoj, jaka jestem ważna, wszyscy się mną interesujecie, jestem w centrum uwagi. Lepiej być nie może.

W godzinę byliśmy gotowi, a po 2 leżałam już na kocyku. Zjadłam drugie śniadanko, na które było musli i maślanka i oddałam się błogiemu lenistwu.

Pogoda dopisała. Było opalanie, pływanie i grillowanie. Nie miałam żadnych oporów przed wbiciem się w bikini. I nie tylko dlatego, że schudłam. Dzięki tej całej akcji: podnoszeniu cieżarów:-))))))), pluskaniu w wodzie i masażom, moje ciało jest (naprawdę!!) coraz jędrniejsze, zbite i ... sexy. Takie gładziutkie, że aż miło popatrzeć:-)))

Forma mi zawiodła. Pokonałam Rafała, mojego szwagra, w wyścigu na 50 m stylem dowolnym. Postawiłam na kraula. On zresztą też. Ale różnica taka, że ja trenuję prawie codziennie od wielu miesięcy.

Grillowaliśmy warzywa i chude mięsko. Młode ziemniaczki polane jogurtem z przyprawami były palce lizać. Potem wszyscy poszli na lody, a ja zadzwoniłam do... Krzysia z pracy. Miałam taką ogromną ochotę na deser, że musiałam zrobić coś, co pozwoli zapomnieć mi o lodach.
I wiecie co? Jak zwykle rozmowa zeszła na "milutkie" tory, czyli wysłuchałam miliona komplementów pod swoim adresem... Oj, Krzysiu, Krzysiu...

Partnerzy akcji:

www.gymnasion.pl
www.zielonakawa.pl
www.genesisclinic.pl
www.osirtargowek.waw.pl
www.celebrity.com.pl