Nierozsądna jak… Polka ?
Polka potrafi zadbać o wszystkich, ale najmniej o siebie. Zwłaszcza o swoje własne zdrowie. Tylko co trzecia Internautka robi podstawowe badania przynajmniej raz w roku. Dlaczego tak rzadko? Czyżby brakowało nam rozsądku?
- Dlaczego warto chodzić do ginekologa
- Nie dajmy się rakowi!
- Nie lekceważ sygnałów ostrzegawczych organizmu
- Jak dbać o siebie w wieku 20, 30, 40 lat?
- Gdy na raka piersi choruje przyjaciółka
- Badania profilaktyczne dla kobiet
- Kolejny krok w walce z rakiem piersi
- Cytologia ratuje życie
- O 5.00 nad ranem mamy największą ochotę na seks
- Bądź cool w gorące dni
- Środek do czyszczenia wyleczy jaskrę
- Jak rozpoznać, że masz problemy z tarczycą
- Jak się ustrzec przed żółtaczką?
- Brytyjczycy piorą 160 mln funtów rocznie
- Regularnie badaj, czy masz zdrowe jajniki
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zapytaliśmy nasze Internautki, czy regularnie się badają. Wyniki nie są optymistyczne. Zaledwie trzy na 10 odpowiedziało: "robię podstawowe badania przynajmniej raz w
roku". Kolejnych 8 proc. robi wyłącznie badania medycyny pracy. Z resztą jest gorzej. Ponad 30 proc. kobiet czeka z badaniami do ostatniej chwili, aż coś zacznie im dolegać, a ponad 4
proc. mówi wręcz: "szkoda pieniędzy, gdy nic nie boli".
Kolejnych 7 procent Polek robi badania, jak im się przypomni, a co piąta spośród naszych Internautek przyznaje, że dba o wszystkich, tylko nie o siebie. Tylko niespełna 3 proc. przyznało się
do innej skrajności - czyli obsesyjnego biegania po lekarzach. Co o tym sądzą eksperci?
Jarosław Pinkas, wiceminister zdrowia, jest mocno zatroskany:
"Właśnie dostarczono nam wyniki akcji rozsyłania zaproszeń na bezpłatne badania cytologiczne, które mogą uratować przed rakiem szyjki macicy (to wspólny program Ministerstwa Zdrowia
i Narodowego Funduszu Zdrowia dla kobiet w wieku 25-59 lat - red.). Skorzystało z nich zaledwie 10 proc. zaproszonych" - mówi Pinkas. "Najwięcej kobiet skorzystało z akcji,
kiedy porozumieliśmy się z twórcami serialu <M jak miłość> i jego bohaterki mówiły - na ekranie - że wybierają się na badania. Ale i tak efekt był krótkotrwały. Niektóre panie wręcz dzwonią do ministerstwa lub NFZ z pretensjami, że w ogóle im te zaproszenia wysyłamy. Proszę mi wierzyć, że zdarzają się telefony z uwagami: <po co? to moja prywatna
sprawa>. Z całą pewnością te osoby nie są świadome zagrożenia. Być może ulegają jakimś mitom funkcjonującym w ich środowisku, w rodzaju <lepiej nie wiedzieć>, albo
idzie do ginekologa, to pewnie jest w ciąży".
Inaczej widzą to specjaliści ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej:
"Jednym z powodów takich zachowań jest fatalna opinia o służbie zdrowia. Bo nie ma co ukrywać: większości Polaków kojarzy się ona głównie z kolejkami i złym traktowaniem
pacjenta" - uważa Aleksandra Jodko, psycholog z SWPS. "Lecz najważniejszym problemem jest wstyd. Kobiety wstydzą się tego, że będą dbać o siebie, sobie poświęcać czas a
nie rodzinie jak to jest u nas przyjęte. W przypadku badań ginekologicznych dochodzi jeszcze fakt, że muszą odsłonić nagość, co jest szczególnie trudne w naszej kulturze. A i lekarze nie są
przygotowani do odpowiedniego traktowania kobiet: zdarza się, że pacjentka, która po kilku latach pójdzie do ginekologa jest karcona, że tak długo nie była zamiast usłyszeć <Super!
Wreszcie podjęła pani mądrą decyzję>. Ponadto kampanie prozdrowotne - choćby ta zachęcająca do badań cytologicznych - są źle robione. Należałoby w nich wykorzystać więcej osób
publicznych, z którymi może się identyfikować duża część społeczeństwa. Badania te powinny być pokazywane jako coś co robi osoba z sąsiedztwa, choćby pielęgniarka z serialu, którą
lubimy, a nie filmowa gwiazda, piękna i odległa, z którą niewiele osób się utożsamia".
MiD



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!