Ostatnio dostałam tabletki wspomagające odchudzanie. Fachowo to się nazywa suplement diety. Mają za zadanie poskromić mój apetyt. Oby im się udało. Bo jak wiecie, coraz trudniej mi się powstrzymać od zjedzenia różnych nieprzepisowych rzeczy. Poza tym Methodraine Minceur (bo tak się nazywa to cudo) ma spowalniać przyswajanie cukrów, zamieniać je w tłuszcze oraz pobudzać spalanie tłuszczu… Jak sobie to wszystko wyobrażam, to mi się słabo robi. Ale dzięki temu podobno zmaleją mi boczki i oponka na brzuchu. Jak na razie to mi się zrobiły worki pod oczami.




Pani kosmetyczka kazała mi w te pędy kupić specjalny krem. Powiedziała, że jak nie zadbam o swoją buźkę w czasie diety, to niedługo będę wyglądała jak 70-latka. Super! I mówią mi to dopiero teraz!
Wracając do tematu: zakończyłam już etap oczyszczania organizmu z toksyn, czym zapomniałam się wcześniej pochwalić :-) Jestem czysta jak łza! Czuję się zdecydowanie lepiej. Przysięgam, że widzę różnicę. Chociażby taką, że nie chce mi się tak spać i mam więcej energii. Niemalże tryskam entuzjazmem :-)

Co prawda moja waga nie kurczy się już tak szybko jak na początku, kurczy się za to tkanka tłuszczowa. Na początku diety miałam 42 procent tkanki tłuszczowej w organizmie, co oznacza, że byłam baaardzo otyła. Teraz to już tylko 36,5%. I to jest podobno bardzo zadawalający efekt. Niestety nie odzwierciedla tego tak bardzo waga. Czasem przestaję wierzyć, że przekroczę kiedyś magiczne 100 kg…

Ewa Rybitwa





Partnerzy akcji:


www.gymnasion.pl www.celebrity.com.pl www.lifetech.pl www.genesisclinic.pl www.osirtargowek.waw.pl