Do takich zaskakujących wniosków doprowadziły badania amerykańskich naukowców z College of Pharmacy przy University of Michigan w Ann Arbor.
W badaniach udział wzięło 100 losowo wybranych pacjentów, z których blisko połowa przeszło zawał serca. Uczeni chcieli sprawdzić, czy pacjenci po zawale są mniej podatni na działanie aspiryny (lekarstwo to rozrzedza krew, co zapobiega zakrzepom).

Niespodziewanie okazało się, iż nie historia przebytych chorób, ale płeć ma decydujący wpływ na to, jak wiele korzyści odniesiemy z przyjmowania aspiryny. - Byłem naprawdę zaskoczony, gdy zobaczyłem, jak bardzo kobiety różnią się od mężczyzn - przyznaje Michaele Dorsch, autor badań.
Analiza wykazała, że w przypadku pań korzystny wpływ aspiryny jest aż czterokrotnie mniejszy niż w przypadku panów z taką samą historią choroby. - Jeszcze nie znamy przyczyn tego zjawiska - przyznaje dr Dorsch. Możliwe, że u kobiet mechanizm zlepiania się płytek krwi działa intensywniej i dlatego przyjęta dawka aspiryny odnosi u nich mniejszy skutek.