Na co dzień pielęgnuję usta raczej pomadką ochronną, ale w makijażu bardzo cenię sobie błyszczyki. Sprawiają, że usta wydają się świeże i soczyste. W torebce zawsze mam kilka takich "nabłyszczaczy", używam ich niemal bez przerwy. Są wygodne i nakładanie ich nie wymaga takiej precyzji, jak nakładanie szminki. Dzięki temu mogę błyskawicznie poprawić makijaż w ciągu dnia.

Zauważyłam, że kiedy przed nałożeniem błyszczyka upudruję usta, trzyma się on znacznie dłużej. Dobrym sposobem na przedłużenie trwałości makijażu jest też obrysowanie warg konturówką w odcieniu idealnie dobranym do ich naturalnego koloru. Kolor kredki musi być naprawdę idealny. Jeśli będzie zbyt ciemna, kiedy błyszczyk zetrze się z ust, otoczy je nieładna, ciemna obwódka. Można też konturówką pomalować całe wargi i dopiero potem nałożyć błyszczyk. Nie da się jednak ukryć, że te kosmetyki do najtrwalszych nie należą. Za to żadne inne nie nadadzą ustom tak świeżego wyglądu.

Uwielbiam, kiedy błyszczyki ładnie pachną. A spośród sześciu, które testowałam, pięć ma smakowity aromat. Żaden z wypróbowanych przeze mnie kosmetyków nie powiększa ust w szczególnie spektakularny sposób. Taki efekt dają tylko te błyszczyki, które wnikają w delikatny naskórek warg i "wypychają" go. Zazwyczaj towarzyszy temu szczypanie, mrowienie ust. Działanie większości błyszczyków, które lśnią. Odbijają światło i w tym ich urok. Niektóre z nich błyszczą dłużej, bo zawierają brokat. Nawet kiedy "zjemy" już kolor z ust, brokat sprawia, że one nadal błyszczą. A to ważne, bo wiadomo nie od dziś, że jeśli coś się błyszczy, zaraz wydaje się bardziej wydatne.

Wielką zaletą wszystkich testowanych przeze mnie błyszczyków jest to, że pielęgnują usta. Kto używa ich często, może zapomnieć o pierzchnięciu ust i kłopotach z ich gładkością. Niby nic, ale zwłaszcza w moim zawodzie to naprawdę ważne. Scena pocałunku, kiedy przychodzi ją zagrać z partnerką o spierzchniętych wargach, staje się udręką. Koledzy aktorzy też powinni o tym pamiętać, choć oni akurat nie błyszczykami radzą sobie z tym problemem.




Dba o skórę ust
Zawiera złote drobinki, które po nałożeniu na usta optycznie je powiększają. Łagodnie natłuszcza, a to chroni przed przesuszeniem.
Glamour Gloss, Art Deco, 69 zł

O perłowym połysku
Ten kosmetyk mogę pochwalić za trwałość. Po nałożeniu go wargi stają się gładsze - błyszczyk w wyraźny sposób wygładza skórę. Ma delikatną perłową poświatę. Ma pyszny czekoladowy zapach. Mega Wet Gloss, Isa Dora, 48 zł

Doskonały do szminki
Jest bezbarwny, więc najlepszy do nakładania na szminkę: nadaje połysk, podkreśla kolor. Na nieumalowanych ustach dodaje świeżości. Jest tłusty, ale nie lepki. Plumping Lip Gloss Clear, Avon, 32,90 zł



Piękny połysk
Optycznie powiększa usta, jest gęsty i ma brokatowe drobinki, które odbijają światło. Trwały, nie wymaga poprawek.
Glam Shine, L’Oréal, 33 zł



Bardzo trwały
To mój faworyt. Ciągle coś podjadam, więc błyszczyki niezbyt długo się mnie trzymają. Ten sprawdza się znakomicie. Ma idealną konsystencję i połysk. Effet 3D, Bourjois, 36 zł




Bardzo szczypie
Do nakładania pędzelkiem. Byłby to plus, gdyby nie fakt, że pędzelek gubi włoski. Błyszczyk zbyt twardy, a po nałożeniu szczypie. Lift Radiance Baume, Yria, Yves Rocher, 64 zł