Lubię jeść to, na co mam ochotę, nie przestrzegam żadnej diety. Wiem, że i tak wszystko spalę na stoku. Moje posiłki muszą być konkretne. Nigdy nie mogłabym być wegetarianką, za bardzo smakuje mi mięso. Poza tym uwielbiam słodycze. Gdy nie jem ich przez dwa, trzy dni, czuję że czegoś mi brakuje.

Śniadanie:
Jogurt owocowy, koniecznie pitny, z kuleczkami czekoladowymi, do tego jajka sadzone i herbata z cukrem.

Drugie śniadanie:
Jabłko.

Obiad:
Talerz pierogów z mięsem.

Podwieczorek:
Kisiel żurawinowy.

Kolacja:
Z reguły jem dwie-trzy kanapki z serem topionym, wędliną i pomidorem, popijam to herbatą.


Komentarz dietetyka: Magda Wojciechowska, z Poradni dietetycznej Food & Diet Service

Mocną stroną jadłospisu pani Jagny jest regularność spożywania posiłków. To ważne ze względu na lepsze wykorzystanie składników odżywczych przez nasz organizm. Jedząc regularnie zapobiegamy zwiększaniu się masy ciała. Pani Jagna je dużo słodyczy, które są szybkim i skoncentrowanym źródłem energii i jako przekąska na stoku okazują się bardzo przydatne. Nie zwalnia to jednak z racjonalnego odżywiania. Dla sportowca konieczne jest dostarczenie pełnowartościowego białka, które odżywia mięśnie oraz witamin i mikroelementów. Dlatego też dieta powinna być urozmaicona. Powinna zawierać produkty mięsne, mleczne, ryby, jaja oraz warzywa i owoce. Słabą stroną jadłospisu jest zbyt mała zwartość warzyw w codziennej diecie.