Jako pierwsze z akcją szczepień ruszyły Polkowice w Dolnośląskiem. Tamtejsze władze miejskie w zeszłym roku wykupiły szczepionki przeciw HPV dla wszystkich dziewczynek z rocznika 1991. W tym tygodniu bezpłatne szczepienia rozpoczęła Gdynia, od września do akcji przystępuje Poznań, a wczoraj zadeklarowało to także tatrzańskie Zakopane.

To jednak nadal kropla w morzu potrzeb. Problem polega na tym, że szczepionka, która kosztuje około 1400 złotych, nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia, więc gminy same muszą znaleźć na nią pieniądze. I tak Gdynia zdołała zgromadzić środki wystarczające na zaszczepienie wszystkich dziewczynek urodzonych w 1994 r. Ale już Poznań zafunduje szczepionki tylko połowie potrzebujących. "Dziewcząt kwalifikujących się do szczepienia jest w Poznaniu dwa razy więcej, ale na razie wystarczy nam pieniędzy jedynie na zaszczepienie tysiąca" - tłumaczy w rozmowie z DZIENNIKIEM Irena Majer, kierowniczka miejskiego Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych. Ponieważ pieniędzy jest zbyt mało, władze miasta przyjęły zasadę: kto pierwszy, ten lepszy. Zaszczepione zostaną dziewczynki, które zgłoszą się najszybciej. W Szczecinie z kolei w pierwszej kolejności szczepionkę dostaną podopieczne placówek opiekuńczo-wychowawczych.

Na żadną pomoc władz miejskich nie mogą na razie liczyć nastoletnie mieszkanki Warszawy. W stolicy można się zaszczepić tylko na własny koszt. "Bardzo byśmy chcieli, żeby znalazły się na to pieniądze, ale wszystko zależy od decyzji Rady Warszawy" - mówi DZIENNIKOWI naczelnik biura polityki zdrowia Olga Pilawska. A tej decyzji na razie nie ma. Tymczasem czas goni, bo aby szczepionka była skuteczna, powinny ją przyjąć dziewczynki, które nie rozpoczęły jeszcze życia seksualnego. Czyli najlepiej 12- i 13-latki. "Bo wtedy jej skuteczność jest największa" - tłumaczy Wojciech Panek, ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego Szpitala Wojewódzkiego w Płocku. A z badań wynika, że szczepionka podana w odpowiednim wieku chroni przed rakiem szyjki macicy w blisko 100 proc.

Ale i starsze kobiety mogą uniknąć śmiertelnego zagrożenia - wystarczą regularne badania cytologiczne. Rak szyjki macicy jest bowiem jedynym nowotworem, który przy odpowiednio wczesnym wykryciu daje gwarancję całkowitego wyleczenia. A mimo to w Polsce co roku zapada na niego prawie 4 tys. kobiet. Ponad połowa z nich umiera. Szczepionki mogłyby uratować wiele pań i dlatego są rekomendowane przez światowe organizacje medyczne. Pierwsze szczepienia dziewczynek wprowadziły w 2006 r. Stany Zjednoczone i Australia. Od zeszłego roku szczepione są również nastolatki w wielu krajach Europy.

p

Maria Kaczyńska dla DZIENNIKA - Najważniejsze jest zapobieganie

Statystyki pokazują bezlitosną prawdę: nieleczony lub zbyt późno wykryty rak szyjki macicy zbiera śmiertelne żniwo. Kobiety niechętnie zgłaszają się na bezpłatne badania cytologiczne nawet wtedy, gdy mają imienne zaproszenia. W ubiegłym roku NFZ wysłał zaproszenia do 6 mln Polek, a zgłosiło się na nie niespełna 360 tys. pań. To brzmi alarmująco!

Ważne jest zatem, by przekonać kobiety, że drogą do zdrowia, a w konsekwencji również lepszego standardu życia jest zapobieganie. Potrzebna jest powszechna edukacja, przemyślane i skuteczne kampanie społeczne, regularne badania profilaktyczne i wczesna diagnostyka. Instytucje odpowiedzialne za zdrowie publiczne powinny umożliwiać takie badania.

Sądzę, że dobrym sposobem skłonienia kobiet do regularnych badań cytologicznych, byłoby wprowadzenie ich do zakresu badań obowiązkowych, których wymagają zakłady pracy.

Madeleine Albright dla DZIENNIKA - Dzieki szczepieniom można wygrać z rakiem

Codziennie na raka szyjki macicy umiera pięć Polek. To jeden z najwyższych wskaźników w Europie. A przecież z doświadczeń innych krajów wynika, że z tą chorobą można wygrać. Dzięki edukacji i profilaktyce.

Przed wami długa droga, musicie włożyć ogromny wysiłek w nauczenie młodych kobiet, jak uniknąć choroby. Dlatego jest niezwykle ważne, by ludzie znani i szanowani angażowali się w popularyzowanie szczepionek przeciwko rakowi szyjki macicy. Oni mogą sprawić, że problem dotrze do powszechnej świadomości. Doskonałym przykładem jest tu kolarz Lance Armstrong, który pokonał wstyd i opowiedział światu, że cierpi na raka prostaty.

W kampanię powinni się też zaangażować polscy politycy, bo zdrowie kobiet i dzieci to sprawa całego społeczeństwa.