Powiększanie piersi jak mycie zębów
Operacje plastyczne to już codzienność w showbiznesie. Gwiazdy tak się do nich przyzwyczaiły, że zaczynają je traktować jak zwykle czynności higieniczne. Piosenkarka Kelly Rowland wyznała właśnie, że powiększyła sobie piersi, ponieważ – jej zdaniem – rozcięcie skalpelem piersi i włożenie do nich silikonowych implantów nie różni się specjalnie od… mycia zębów.
- Gigantyczne piersi są niemodne
- Rekordowe silikonowe implanty to za mało
- Chce dostać złoty medal w kategorii "seks"
- Cudowne dzieła chirurgów plastyków
- Siedmioboistka nie chce mieć dużych piersi
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kelly Rowland nie można zarzucić braku szczerości. Piosenkarka bez obłudy przyznaje, że od dziesięciu lat marzyła o powiększeniu sobie piersi. Na operację zdecydowała się w wieku 27 lat i jest bardzo zadowolona z efektów. Jej biust powiększył się tylko do rozmiaru B - nadal wygląda więc dość naturalnie i świetnie prezentuje się w seksownych topach.
Zadziwiające jest jednak to, że operacja chirurgiczna nie zrobiła na Kelly najmniejszego wrażenie.
"W obecnych czasach powiększanie piersi jest jak mycie zębów - powiedziała gwiazda, po czym dodała: "Operacja jest tak prosta i szybka, że nie warto nawet o tym
rozmawiać”.
Niestety, za jakiś czas panna Rowland może zmienić zdanie. Inne gwiazdy, takie jak Jordan i Pamela Anderson, które silikonowe implanty noszą w ciele już wiele lat, wielokrotnie już zapewniały publicznie, że sztuczny biust nie jest ani zdrowy, ani wygodny.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!