Demi Moore doklejono ciało polskiej modelki
Zdjęcie Demi Moore na okładce magazynu "W" wywołało wiele kontrowersji. Powód? Wyjątkowo szczupła sylwetka 47-letniej gwiazdy. Aktorka przekonywała, że fotka nie była retuszowana, że jest zwyczajnie chuda. Czy aby na pewno? Jej figura do złudzenia przypomina ciało polskiej modelki Anji Rubik.
- Oszukują, by wyglądać szczuplej
- Zobacz Demi Moore... bez biodra!
- Czy nie dało się odchudzić jej bardziej?
- Zobacz, jak Lauren "odchudził" modelkę
- Oto mistrzyni kobiecych kształtów
- Zobacz polskie gwiazdy bez retuszu
- Celebryci są winni epidemii otyłości?
- Wyszczuplili ją wbrew jej woli
- 50 sposobów na płaski brzuch
- Madonna - twarz 30-latki, dłonie staruszki
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Anja Rubik robi oszałamiającą karierę w świecie modelingu. Ma nie tylko oryginalną urodę, ale i niesamowite, szczupłe, wiotkie ciało - niektóry mówią, że wręcz chude, a jednak kształtne. To właśnie figura łączy polską modelkę i hollywoodzką gwiazdę na okładce czaspisma.
Na słynnym już zdjęciu, na którym Demi pozuje ubrana w złoty gorset marki Balmain, jej ciało do złudzenia przypomina kształty Anji. Jednym słowem, wygląda na to, że tylko twarz należy do gwiazdy.
ERA RETUSZERA
Dotychczas pewną jakość wyznaczał Photoshop. Za jego pomocą graficy usuwali, co zbędne, dorysowywali to, czego zabrakło. Wygładzali zmarszczki, zagęszczali włosy, dodawali oczom blasku. Uznawano to za dużą ingerencję, którą krytykowano w rozmaitych kręgach. To właśnie dążenia grafików do niedoścignionego ideału obarczano winą za wzrost ilości zachorowań na bulimię i anoreksję. Jednak Photoshop przestał wystarczać.
Teraz, by gwiazda wyglądała wystarczająco - w mniemaniu sztabu specjalistów - atrakcyjnie, należy skleić ją z najładniejszych części ciał wielu kobiet. Czy to lepsze niż sztuczny
program graficzny oferujący całkowicie nieosiągalne dla kobiety efekty, nie wiadomo. Możliwe, że składanie z realnych, istniejących w rzeczywistym świecie elementów idealnej postaci jest
zdrowsze dla tysięcy pań, które codziennie marzą, by wyglądać jak kobieta z plakatu.
Jednak pozszywana z różnych kawałków istota już była - nazywała się Frankenstein.
DOŚCIGNĄĆ IDEAŁ
Wygląda zatem na to, że Demi, która słynie z nadzwyczajnej urody i tego, że jej ciało nadal jest gibkie, choć dobiega pięćdziesiątki, nie jest wystarczająco atrakcyjna na okładkę
magazynu "W". Nawet ją, poświęcającą większość czasu na dbanie o siebie, masaże, jogę, kupującą kosmetyki za kosmiczne sumy, należy podrasować, zmienić,
ulepszyć.
Czy to nie świadczyłoby, że wysiłek włożony w pielęgnację urody poszedł na marne?





























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!