Ubrana jak skrzyżowanie Majki Jeżowskiej i Cindy Lauper z ich najlepszych lat, Betsey Johnson pojawiła się na gali charytatywnej DKMS w Nowym Jorku. Jeśli tylko jej strój pomógł w jakiś sposób chorym na białaczkę dzieciom, to w porządku.

WIEK GRA W TYM PRZYPADKU ROLĘ

Jednak projektantka ubiera się tak nie tylko na wielkie imprezy. Kolorowo, krzykliwie, wesoło - to jej hasła rozpoznawcze. Johnson łączy ze sobą pozornie nieprzystające rzeczy i osiąga w ten sposób dyskusyjne, acz oryginalne zestawy.

Na wspomnianą galę założyła żółty żakiet i chabrową spódnicę baleriny do czerwonych koturnów i cebuli na głowie.

W Stanach jej nietypowy zmysł do stylizacji jest doceniany, u nas tabloidy nie zostawiłyby na niej suchej nitki. Ale z drugiej strony, komu robi tym krzywdę, że lubi pobawić się w kaczkę dziwaczkę?

Zobacz, jak wygląda Betsey tutaj