Mało która część garderoby jest tak wielowymiarowa i praktyczna zarazem jak mała czarna. Jej charakter zmienia się wraz z jej właścicielką - mała czarna może być skromną pensjonariuszką, może być ponętną kusicielką, wdową, albo elegancką bizneswoman. Przez lata zmieniały się jej kroje, formy - ale wciąż pozostała "małą czarną", którą stworzyła Coco Chanel.

W październikowym numerze magazynu "Vogue" z 1926 roku redaktorki mody zaprezentowały długą, czarną dżersejową sukienkę Chanel. Sukienkę już wtedy okrzyknięto "uniformem wszystkich stylowych kobiet". "Vogue" określił ją nazwą "Ford", ponieważ tak jak samochody Henry'ego Forda była ona dostępna w jednym kolorze: czarnym. Sukienka Chanel została zaprojektowana w taki sposób, aby nie było na niej widać żadnych plam, i aby wyglądała w niej dobrze każda kobieta niezależnie od sylwetki.

Przez lata dopasowywała się nie tylko do sylwetek i charakterów kobiet, ale i czasów, w których była noszona. "Mała czarna" stała się uniformem kobiet w czasie wielkiego kryzysu. W latach 50. zaczęła być kojarzona z hollywoodzkimi femme fatale i stała się mundurkiem kobiet "niebezpiecznych". Dekadę później dobre imię przywrócił jej Hubert de Givenchy, ubierając w prostą szykowną sukienkę Audrey Hepburn w filmie "Śniadanie u Tiffany'ego". Prezentacja sukienki w filmie określiła sposób, w jaki nosiły ją kobiety na całym świecie, a jej nieodłączanym elementem stały się perły.

"Mała czarna" to niezbędny element w garderobie każdej kobiety. Często okazuje się ostatnią deską ratunku przed wielkim wyjściem. Doskonale zdają sobie z tego sprawę gwiazdy, które chętnie sięgają po umiejętnie skrojoną kreację.

Uważa się, iż każda kobieta powinna posiadać prostą, elegancką czarną sukienkę-bazę, która może być przy pomocy dodatków rozbudowywana bądź upraszczana, zależnie od okazji. Ta sama czarna sukienka koktajlowa może stać się strojem wieczorowym po dodaniu odpowiedniej biżuterii, ozdób czy po zmianie obuwia, natomiast strojem biznesowym - po nałożeniu prostego żakietu.