W kobiecej, letniej kolekcji couture Eva Minge znalazła kompromis między łatwą do noszenia elegancką garderobą dzienną ze zgrabnymi krótkimi sukienkami czy garniturami z szerokimi, lejącymi się jedwabiem spodniami, a na koniec efektownymi sukniami wieczorowymi. Powracają sylwetki sławnych aktorek - Brigitte Bardot, Audrey Hepburn czy Marleny Dietrich.

- Całe życie inspiruje mnie kobieta. Zobaczyłam ostatnio twarz Brigitte Bardot i przypomniałam sobie film "I Bóg stworzył kobietę". Przypomniałam sobie też "Śniadanie u Tiffany'ego" i tak strasznie zatęskniłam za tymi czasami, kiedy my kobiety chodziłyśmy na delikatnych obcasach, gdy nie było tych wielkich koturnów - powiedziała Eva Minge. Dodała, że w tym sezonie jej kobieta jest lekka, delikatna, ledwo stąpająca po ziemi, trochę jak bosonoga Bardotka w filmie Vadima.

Elegancję kolekcji, w której można znaleźć przylegające do ciała, poszerzane w biodrach długie suknie wieczorowe czy podnoszone na tiulu wąskie w pasie sukienki pin-up, podkreśliła w rozmowie Adriana Karembeu, którą Eva Minge ubrała m.in. podczas ostatniego Festiwalu w Cannes.

- Odnoszę wrażenie, że Evę inspirują w tej kolekcji lata 50., ale też 70. Jest elegancka, prosta, piękna - powiedziała Karembeu.

Wybór palety kolorystycznej, w której dominują biel z czernią, odcienie ecru, jasny żółty, szarości i wieczorowa czerń nakrapiana cekinami, też był filmowy. Projektantka inspirowała się kolorami, w jakich w latach 70. miała okazję oglądać gwiazdy kina na ekranie telewizora.

- Telewizja w latach 70. była czarno-biała, ale z niuansami - z odrobiną szarości, odcieni kremowych czy nawet pożółkłych, dlatego Bardotkę widziałam w takich barwach i w takich też barwach nasz polski Milanówek tak pięknie wycieniował dla mnie jedwab - wyjaśniła Eva Minge.

Prócz czystego jedwabiu, w najnowszej kolekcji Minge użyła ciężkiego jedwabiu z acetatem, charakterystycznych tiulów, dżerseju i "obowiązkowych ręcznie robionych francuskich koronek", z których uszyła między innymi krótkie żakiety blisko ciała.

Paryski pokaz stał się również okazją do przypieczętowania współpracy z bieliźniarską marką Esotiq, z którą projektantka połączyła siły. Na wybiegu utapirowane w wysokie koki modelki zaprezentowały kilka modeli biustonoszy couture.

Jedyna polska projektantka pokazujące regularnie swe kolekcje poza granicami kraju, Eva Minge zgromadziła na paryskim pokazie francuskie gwiazdy, ale też polskich dziennikarzy i osobowości ze świata mody - Karolinę Malinowską (Polsat), Oliviera Janiaka (TVN), Agnieszkę Ścibior (Viva! Moda), fotografa Marcina Tyszkę, czy Kate Rozz.

- Trzeba swoich wspierać - powiedział po pokazie Marcin Tyszka. - Mamy wielu zdolnych projektantów w naszym kraju, ale tylko Eva ma tyle siły, żeby wyjść poza kraj i pojawiać się w Nowym Jorku i w Paryżu, i to nie raz, ale wielokrotnie - dodał fotograf.