Czy moda odgrywa ważną rolę w pani życiu?

Agata Passent: - Miło jest zawiesić oko na kimś, kto jest szykowny i ciekawie się ubiera. Podziwiam osoby, które potrafią nie tylko wymyślić jakąś stylizację, ale także ją uszyć i skonstruować. Ja nawet nie potrafię włączyć maszyny do szycia. Natomiast dla mnie prywatnie moda nie jest szczególnie ważna. Nie przepadam za uleganiem narzucanym modom. Poza tym uważam na wydatki, więc wybieram przede wszystkim rzeczy, które mogę długo nosić i są w rozsądnej cenie.

Czyli w pani szafie dominuje klasyka?

Raczej tak, a do tego styl sportowy. Jest to związane z tym, że pracuję dużo w domu. W fundacji też czuję się jak u siebie w domu. Nie reprezentuję dużej firmy. Nie pracuję w telewizji, tylko w radiu i przede wszystkim piszę, dlatego moja prezencja nie musi być aż tak niesamowita.

Ale współpracuje pani z "Twoim Stylem", magazynem, który również doradza Polkom, jak mają się ubierać.

O modzie pisze m.in. Joanna Bojańczyk, niezwykle doświadczona redaktorka, która moim zdaniem pomaga czytelniczkom. Jeśli jej się coś nie podoba, to szczerze o tym mówi. To nie jest tylko i wyłącznie polecanie czegoś. Jestem złośliwym felietonistą i nie lubię ciągłego polecania i mówienia, że wszystko jest świetne i super. Nigdy wszystko nie jest super. Czasami wciska się nam tandetę za niewyobrażalne pieniądze.

Jak się uchronić przed uleganiem wpływowi takich modowych poleceń?

Trzeba czytać felietonistów - oni mówią prawdę (śmiech).

To może jako felietonista wie pani, jak to się dzieje, że Polki otwierają szafę i nie mają się w co ubrać, niezależnie od tego, ile jest w niej rzeczy?

Myślę, że to się już niedługo skończy i będzie więcej rozsądnego myślenia o przedmiotach i otrzepania się z materializmu. Przez ostatnie 15 lat Polki odreagowały i nadrabiały czasy, gdy niewiele można było kupić. Zawsze zazdrościłam koleżankom, które same potrafiły sobie wtedy coś uszyć. Wraz z otwarciem się na Zachód świat błyskotek i produktów nas ujął. Wierzę, że teraz nastanie powrót do posiadania tylko kilku rzeczy, ale dobrej jakości. Wróci refleksja, że zamiast wydawać ostatnie oszczędności na ubranie, lepiej kupić za te pieniądze piękną fotografię lub komuś pomóc.

Pani dużo pisze o dzieciach. Czy mamy dużo wydają, aby wystroić swoje dzieci?

Jeśli chodzi o ubrania dla dzieci, to w ogóle zapanowało jakieś szaleństwo. Ubiera się je w najdroższe marki z górnych półek. Tymczasem ja korzystam z tego, że znajomi mają starsze dzieci. Bardzo lubię taką "sztafetę ubraniową", czyli noszenie ubrań po starszych kolegach czy starszych dzieciach w rodzinie. Wiele takich rzeczy miałam dla mojego syna Kuby. Przy kupowaniu nowych ubrań dla dzieci łatwo wpaść w pułapkę, ponieważ te rzeczy są śliczne. Kobieta mówi wtedy: "sobie nie kupię butów, no ale te buciki dla dziecka są takie słodkie". Tymczasem ceny ubrań dla dzieci niewiele się różnią od tych dla dorosłych, a dzieci bardzo szybką rosną i często jest to wydatek na jeden sezon. Sama przyznaję, że zdarzyło nam się kupić kilka fajnych rzeczy dla dzieci.

Dzieci domagają się designerskich ubrań?

Tak i jest to bardzo niebezpieczne. Słyszałam, że dziewczynki, które mają 7 czy 8 lat, już marzą o okularach marki Ray Ban. Dzieci to coraz lepiej zorientowani konsumenci, którzy błyskawicznie wchłaniają w siebie reklamy i mody. Coraz szybciej uczą się też korzystać z nowoczesnych urządzeń. Nawet jeśli mama nie pozwoli im przeglądać swoich magazynów, to i tak znajdą te treści w internecie lub na Facebooku. Dzieci wyszukują także informacje o idolach muzycznych, na których się potem wzorują. Cokolwiek założy na siebie Beyonce - wszystkie dziewczynki chcą mieć w swojej szafie.

I mamie trudno wytłumaczyć, że to co może nosić Beyonce niekoniecznie powinna mała dziewczynka?

Niestety, rodzice mają duży problem z odmawianiem dzieciom. Im dzieci są młodsze, tym trudniej im być innymi. Nonkonformizm zaczyna się tak naprawdę dopiero na studiach. Dopiero wtedy lubimy manifestować, że jesteśmy inni. A w przedszkolu wszystkie dziewczynki chcą być ubrane na różowo. Mój syn też mówi, że czegoś nie włoży, bo to jest "dziewczyńskie" i go wyśmieją.

Agata Passent jest dziennikarką i felietonistką, córką Agnieszki Osieckiej i Daniela Passenta. Pisze felietony do "Twojego Stylu" oraz "Twojego Dziecka". Współpracuje z Radiem PiN, na którego antenie wygłaszała cotygodniowe felietony "Stacja Warszawa". Agnieszka Passent jest także założycielką i prezesem Fundacji Okularnicy im. Agnieszki Osieckiej, która zajmuje się opieką nad dorobkiem poetki, między innymi organizuje konkurs na interpretację jej piosenek pt. "Pamiętajmy o Osieckiej".