"Cieszę się, że moja praca umożliwia mi podróżowanie po całym świecie. A nie podróżuję po to, żeby leżeć na plaży. Najciekawsze jest poznawanie nowych ludzi. To najważniejszy element mojego życia. Ludzie często pytają mnie o sukces +Seksu w wielkim mieście+ , a ja odpowiadam, że najciekawsze w tym sukcesie było to, że mogłam odwiedzić różne zakątki świata" - powiedziała o swoich modowych delegacjach Patricia Field.

Stylistka nie traktuje mody jako ulotnego, sezonowego zjawiska ale... doświadczenia kulturowego.

"Moda to integralna część naszego życia. Za każdym razem, gdy mówimy o jakimś doświadczeniu kulturowym układa się ono w większy kontekst. Podobnie z modą. Kiedy rozmawiamy o modzie, cały świat zamienia się w wielką układankę, której moda jest jednym z elementów. Zawsze staram się interpretować trendy modowe w szerokich kontekstach. Moda jest po to, żeby każda osoba mogła się wyrazić, a mówienie o sezonowych trendach jest tego zaprzeczeniem" - powiedziała Field.

Z tego samego powodu bardziej niż na modę stawia na styl, a ten jej zdaniem nie wymaga zasobnego portfela.

"Pieniądze są potrzebne, ale nie potrzebujemy ich więcej niż na zaspokajanie naszych potrzeb. Tymczasem moda to nie pieniądze, a kreatywność. Potrafię sobie wyobrazić kobietę, którą idzie na zakupy do Louis Vuitton czy Diora, kupuje ubrania za kilkaset tysięcy dolarów i po wyjściu z tego butiku nie będzie epatowała stylem czy elegancją. Pieniądze nie są katalizatorem stylu. Styl to przede wszystkim sztuka wyrażania siebie i reagowania na to, co nas otacza. To nie tylko ubrania, które mamy na sobie i to, jak je komponujemy, ale także przyjaciele, których mamy, miejsce, w którym mieszkamy czy to, co jemy" - tłumaczy Patricia Field.

"Przez ostatnich 10-15 lat zauważyłam, że styl wyprzedził i przerósł modę. Na całym świecie mamy te same ubrania i fasony i wszyscy korzystają z tych samych zasobów. Sztuką więc stało się to, żeby odpowiednio je dobrać i nosić. Nie trzeba wydawać setek dolarów na ubrania Diora, a nauczyć wyrażać siebie. Styl jest okładką naszej książki i określa, co mamy w środku. To nie coś dla bogaczy, dziś styl i elegancja ulegają demokratyzacji" - dodała stylistka.

Wydawać się mogło, że kryzys finansowy wstrząsnął modą - zwłaszcza amerykańską. Tymczasem Patricia Field odcina się od finansowych realiów i nie zamierza uwzględniać recesji w swoich stylizacjach.

"Często jestem pytana, jak kryzys finansowy wpłynął na modę i czy recesja ją zmieni. Nie bardzo wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie. Na moją pracę recesja nie ma żadnego wpływu. Odmawiam bycia ofiarą kryzysu finansowego. Nie ja go spowodowałam i nie wiem, dlaczego miałabym go odzwierciedlać w tym, co robię. W takim okresie jak recesja należy się po prostu skoncentrować na innych rzeczach niż pieniądze. Czy w związku z recesją powinnam projektować kostiumy tak, by wszyscy wyglądali na biednych? Nie! Zresztą to w czasie wielkiego kryzysu lat 30. narodził się hollywoodzki glamour - wspaniały styl życia - i tego oczekują ludzie w trudnych chwilach. Trochę fantazji i marzeń" - powiedziała stylistka.

Patricia Field zdobyła międzynarodową sławę ubierając Sarah Jessicę Parker oraz inne gwiazdy serialu "Seks w wielkim mieście". Swoją pozycję guru mody ugruntowała pracując przy filmie "Diabeł ubiera się u Prady", za kostiumy do którego otrzymała nominację do Oscara oraz nagrody BAFTA.