Podczas niedzielnego pokazu kolekcji na sezon wiosna/lato 2011 Domenico Dolce i Stefano Gabbana zmusili tysiąc związanych z branżą mody osób - gwiazd, celebrytów i szczupłych i wiecznie nerwowych redaktorem mody, aby skonfrontowały się z jednym z największych tabu w branży - pokaźną porcją makaronu... Kolekcja była peanem na część włoskiej kuchni, a wybieg zamienił się w bufet pełen wiosennych smaków i kolorów.

Nie wszystko jednak było niezgodne z modnymi dzisiaj dietami. Na ubraniach pojawiły się też motywy zdrowych i dietetycznych warzyw. Torebki, naszyjniki, sukienki, topy, gorsety czy marynarki ozdobione były pomidorami, bakłażanami, cebulami i pepperoni. Pojawiły się nawet kolczyki w kształcie główek czosnku. Nie brakowało kwiatów, które jednak też pozostały w ścisłych związku z kuchnią np. kwiaty kabaczka.

"Ta kolekcja była niemożliwie wręcz jadalna. Weźmy na przykład te szorty z bakłażanami" - powiedziała Alexandra Shulman, redaktorka "Vogue'a".

Jedzenie i kulinaria - choć najbardziej rzucające się w oczy - nie były jednak jedynym motywem tej kolekcji. Dolce & Gabbana zdecydowali się w szeroki sposób czerpać z tradycji włoskich lat 50. i promować życie na południu Italii. Pojawiło się dużo jasnych, idealnych na lato kolorów, sportowe sandały, płaskie obcasy, pobrzękiwała biżuteria - medaliony z Matką Boską i aniołami, a tkaniny wyglądały jak obrusy skradzione ze stołów jakiejś trattorii.

Po daniach z pastą i warzywami przyszła pora na trochę klasyki. Na wybiegu pojawiły się proste, czarne sukienki, do których Dolce & Gabbana zdążyli już przyzwyczaić swoje wierne klientki. Jednak projektanci nie byliby sobą gdyby nie dodali do nich odrobiny luksusowych zdobień - w tym wypadku kwiatowych.

"Duchem tej kolekcji miało być cieszenie się życiem. To bardzo włoskie podejście. Jedzenie? Ono jest wszystkim... Nawet seksem. A kuchnia zarezerwowana jest dla takich chwil, kiedy rodzina jest razem" - powiedział o swoich inspiracjach Gabbana.