Dobrą okazją do zorganizowania parady kapeluszników są śluby brytyjskich monarchów i członków ich rodzin, a także słynne wyścigi konne w Ascot. Ośmiornice, bogato upierzone nakrycia głowy, kwiatowe konstrukcje - tu nie ma miejsca na przypadek.

Melinda Wax, modystka z salonu Parsons w Nowym Jorku zdradza sekrety udanego kapelusza i ocenia te, które zaprezentowały słynne Brytyjki podczas ślubu wnuczki królowej Elżbiety Zary Phillips i Mike'a Tindalla.

"Jeśli rozumiesz, czym jest design, rozumiesz modę, masz również pojęcie na temat kapeluszy" - przekonuje Wax. "Z pewnością nie chcesz, aby nakrycie głowy zdominowało cały strój. Najważniejszą rzeczą, na jaką zwracamy uwagę jest twarz osoby. Jeśli strój czy kapelusz ją przytłaczają, to znaczy, że źle wybraliśmy" - tłumaczy Wax.

Zdaniem specjalistki Kate Middleton wykazała się dobrym wyczuciem stylu. "Jeśli chodzi o proporcje kapelusz jest dla niej idealny. Jedynym problemem jest jego kształt, który przypomina ziemniaczanego chipsa" - ocenia Wax.

"Za dużo się działo na jej głowie" - tak kapelusz Camilli Parker-Bowles podsumowała Wax. Cóż, to nakrycie głowy przypominało raczej wiosenny stroik na stół... piórka, kwiaty. Dodatkowo wszystko zlewało się z nastroszoną fryzurą żony księcia Karola.

Zdaniem modystki księżniczka Eugenia na tym ślubie zaprezentowała się lepiej niż na ceremonii ślubnej księcia Williama i Kate Middleton. "Myślę, że kapelusz jest za duży, ale koresponduje z całym strojem... To był zdecydowanie ładniejszy kapelusz niż ten zaprezentowany podczas ślubu Kate Middleton" - zauważa modystka.

A jak oceniono kapelusz księżniczki Beatrice? Tym razem jej turkusowe nakrycie głowy nie wzbudziło takiego zainteresowania jak słynne już dzieło Philipa Treacy'ego, które media porównały do "meduzy". Tym razem księżniczka postawiła na geometrię i kapelusz przypominający miniaturowy, naziemny talerz satelitarny.

Modysta Philip Treacy jest przekonany, że nakrycia głowy stanowią pewien znak rozpoznawczy, sposób własnej ekspresji. To doskonały sposób na metamorfozę "tańszy od operacji plastycznej".

"Każdy kapelusz jaki robię jest przeznaczony dla konkretnej osoby, biorę pod uwagę jej wygląd, osobowość. Muszę dobrze znać swoje klientki. Oddają w moje dłonie swoje głowy, dlatego muszę stworzyć dla nich coś, w czym będą czuły się dobrze, nawet, jeśli pozwalam sobie na odrobinę ekstrawagancji" - wyjaśnia.