Tygodnik "Stern" w ostatnim numerze uznał Milz za prawdziwą ozdobę niemieckiej sceny politycznej, doceniając szczególnie "jej wysiłki w tworzeniu mody niemającej nic wspólnego z aktualnymi trendami".

I rzeczywiście - w swoich strojach eksponowanych podczas posiedzeń Landtagu Milz wykorzystywała dotychczas ozdoby ze świątecznej choinki, pawie pióra, stare lampy, a nawet morskie glony.

Ozdobą jej garderoby jest hełm, do którego czubka przyczepiony został żyrandol. "Sama projektuję swoje stroje, zależy mi bowiem na oryginalności" - chwali się na swojej stronie internetowej polityk, dodając, że w swojej garderobie ma 290 niepowtarzalnych kreacji.