Sekret leży w soczewkach, które pod wpływem prądu zmieniają swą przezroczystość. Między nimi jest specjalny żel, a całość zamknięta w lekkiej, tytanowej obudowie. Do zasilania służy bateria zegarkowa. Wystarczy przekręcić małe pokrętło z boku okularów i już mamy inny kolor i odcień.

Wszystko jest wykonane z tanich materiałów, tak by okulary kosztowały jak najmniej. Profesor Minoru Taya i jego asystenci - profesor Chunye Xu i doktorant Chao Ma - już rozmawiają z firmami, które chciałyby zacząć produkcję. Trzeba jeszcze rozwiązać jeden problem, by wynalazek wszedł do masowej produkcji - wygląd. Na razie są po prostu brzydkie.